MS AIDA w OSLO fot. MAREK GRZYBOWSKI
MS AIDA w OSLO fot. MAREK GRZYBOWSKI
Morskie sprawy Redakcja poleca Ze Świata

Wycieczkowcem do domu i… na statek?

Bezrobotne statki pasażerskie można wykorzystać do transportu załóg na podmiany. Czy operatorzy cruisów zdecydują się na takie wykorzystanie swoich jednostek na masową skalę?

Trwa globalna wojna. Wojna z koronawirusem. W wyniku ataku Covid-19 na całym świecie nastąpiło zakłócenie sprawnych dotąd szlaków transportowych. Jeszcze utrzymują się połączenia zapewniające dostawy drobnicy, ładunków masowych i płynnych. Działają firmy holownicze w portach. Piloci gwarantują sprawne wejście i wyjście z portów. Jednak przewozy pasażerów na lądzie, morzu w powietrzu załamały się. Blokady na granicach i zaostrzone przepisy w portach sprawiły, że niemożliwa stała się regularna wymiana załóg. O problemie podmiany marynarzy pisaliśmy na łamach www.glosgdyni.eu, w artykule: https://glosgdyni.eu/sztorm-na-marynarskim-rynku-pracy/.

COLOR FANTASY w OSLO fot. MAREK GRZYBOWSKI
COLOR FANTASY w OSLO fot. MAREK GRZYBOWSKI

Zwolnienia członków załóg stały się jednym ze sposobów, które bezwzględnie zastosowali armatorzy zaskoczeni globalna pandemią. Firmy działające na krótkich trasach, operatorzy promów i jednostek ro-ro, armatorzy jednostek działających w offshorze rozwiązali problem zwalniając część załóg i odstawiając statki na cumach lub na kotwicy. Kierownictwo norweskiego Color Line zdecydowało o zwolnieniu 2 000 członków załóg już w połowie marca br.

Z dużym problemem musieli poradzić sobie operatorzy statków wycieczkowych, które często znalazły się w rejsie, daleko poza portami przesiadkowymi. Wielu z nich z zaskoczeniem przyjęło, że na pokładzie są pasażerowie zaatakowanymi przez koronawirusa. Co więcej, pandemia nie ominęła również załóg. Gdy nie udało się ich ewakuować powstał problem licznych załóg, które zostały na opustoszałych statkach. Zamknięte porty nie chciały dopuścić do ewakuacji załóg. Zamknięte lotniska uniemożliwiły powrót do domu. Zamarły restauracje i bary, opustoszały sklepy, baseny i pokłady spacerowe. Na pasażerach bez pracy znalazło się liczne grono osób zapewniających obsługę pasażerów.

AIDA MAR w GDYNI fot. MAREK GRZYBOWSKI
AIDA MAR w GDYNI fot. MAREK GRZYBOWSKI

Biznes na fali. Turystyka morska była jedną z branż, która przynosiła kokosy operatorom, biurom turystycznym, firmom produkującym pamiątki i całemu otoczeniu usług na lądzie i w powietrzu oraz…stoczniom produkującym wycieczkowce. W 2019 r. na pokładach statków wolny czas spędziło około 32 mln pasażerów, podczas gdy w 2018 r. było 28,5 mln pasażerów. Rok wcześniej było ich 26,7 mln, a w 2010 r. jedynie 19,1 mln – ustalili analitycy Cruise Lines International Association (CLIA), której członkowie zarządzają flotą 272 statków. Był to niezwykle dynamiczny wzrost w ciągu ostatnich 10 lat, jeśli uwzględni sią fakt, że w 2007 r. z podróży morskich skorzystało około 15,8 mln amatorów spędzania czasu na pokładzie i w portach. Armatorzy cruisów zareagowali na wzrost popytu i w 2017 r. wprowadzili na turystyczne szlaki morskie 26 nowych statków oceanicznych, rzecznych i przystosowanych do podróży arktycznych oraz żaglowców pasażerskich. Prawie tyle samo wypłynęło na szerokie wody w 2018 i 2019 r.

Wartość inwestycji oszacowano tylko w 2017 r. na ponad 6,8 mld dol., a głównym beneficjentem popytu na jednostki pasażerskie są stocznie europejskie. Na podstawie dzisiejszych danych prognozuje się, że w latach 2017-2026 armatorzy odbiorą ze stoczni 97 nowych statków wycieczkowych o wartości około 53 mld dol. Dziś już wiadomo, że operatorzy będą opóźniać odbieranie statków ze stoczni.

Rynek turystyki morskiej do czasu pandemii był najbardziej dochodowym biznesem na rynku transportu morskiego. Jego rentowność wyraźnie przebijała transport kontenerów, towarów płynnych i masowych. Szacuje się, że jeden turysta morski, w zależności od kontynentu kreuje od 14 do około 20 miejsc pracy na morzu, lądzie i w lotnictwie czarterowym związanym z transportem turystów i wymianą załóg.

Transfer załóg do macierzystych krajów stał się dużym wyzwaniem dla wszystkich operatorów statków wycieczkowych. Odbywało się to do lutego br. bez większych problemów dzięki gęstej siatce rejsowych i niskokosztowych linii lotniczych. Po wyokrętowaniu pasażerów pozostał problem redukcji załóg. A statki utknęły głównie tam gdzie trzeba było wyokrętować największą liczbę pasażerów.

OSLO PORT PASAŻERSKI fot. MAREK GRZYBOWSKI
OSLO PORT PASAŻERSKI fot. MAREK GRZYBOWSKI

Turystykę morską upodobali sobie bowiem głównie amerykańscy emeryci. To oni dominowali w ubr. w grupie ponad 14 mln Amerykanów zaokrętowanych na luksusowych cruiserach. W 2018 było ich 13,1 mln, a 12 mln w 2017 r. Drugą dużą, szybko rosnącą grupą morskich turystów, są pasażerowie z Chin (około 2,4 mln). Następne narodowości wybierające pokłady statków to: Niemcy (ponad 2,2 mln), Wielka Brytania i Irlandia (2 mln) oraz Australia (prawie 1,4 mln). Do ich przewożenia budowano coraz większe statki (ostatnio 18-pokładowe) z wymyślnymi usługami i parkami rozrywki.

A należy podkreślić, że na statku pasażerskim pracuje od tysiąca do ponad 2 tys. osób. Na przykład Norwegian Getaway, jeden z największych wycieczkowców odwiedzający Gdynię, w 2 tys. kabin i apartamentów może gościć około 4 tys. pasażerów, których obsługuje 1,5 tys. osób. Największy pasażer Symphony of the Seas może pomieścić aż 6,7 tys. pasażerów, a ich obsługą zajmuje się 2,2 tys. członków załogi pokładowej i hotelowej. Ale w turystykę morską zaangażowanych więcej osób, które również podróżują wraz pasażerami. Zespoły rozrywkowe, piloci grup wycieczkowych, obsługa lekarska i rehabilitacyjna i wielu innych.

– Na wielu statkach wycieczkowych załoga liczy ponad tysiąc osób, a na każdego członka załogi przypada zwykle trzech, a nawet czterech pasażerów – podkreśla ITF, zaznaczając, że załogi statków wycieczkowych pracują ciężej i dłużej niż kiedykolwiek wcześniej. W efekcie na cruisach i w bezpośredniej obsłudze rejsów pracuje około 200 tys. osób

 wyliczyło ITF.

W wymiarze globalnym turystyka morska generuje ponad 150 mld dol. rocznie i zapewnia 1,17 mln miejsc pracy na całym świecie – informuje w najnowszym komunikacie CLIA. Statki stanęły na kotwicy, a CLIA stwierdziło, że:

– w imieniu szerszej społeczności wycieczkowców, docenia konstruktywne relacje robocze, które utrzymujemy z globalnymi władzami na całym świecie, w tym w Ameryce Północnej, Europie, Australii i Ameryce Południowej

. I na tym się skończyło.

HAMBURG PORT fot. MAREK GRZYBOWSKI
HAMBURG PORT fot. MAREK GRZYBOWSKI

Bezpieczeństwo i ewakuacja. Armatorzy znaleźli się więc pod ścianą i musieli sami rozwiązać problem ze statkami bez pasażerów ale pełnymi członków załóg. Dlaczego tak się stało? Otóż wszyscy operatorzy wycieczkowców zignorowali apele amerykańskiego CDC (Centers for Disease Control and Prevention), którzy ostrzegali, że „podróż statkiem wycieczkowym znacznie zwiększa ryzyko i możliwość wybuchu choroby COVID19 w Stanach Zjednoczonych”. CDC zapowiadało, że podróżowanie:

– zaostrza globalne rozprzestrzenianie się COVID-19 oraz że organizatorzy wycieczek nie zdołali wystarczająco kontrolować rozprzestrzeniania się choroby, powodując niepotrzebne obciążenie już przeciążonych lokalnych, stanowych i krajowych systemów opieki zdrowotnej

. Operatorzy cruisów goniąc za zyskiem, sami wywołali kłopoty, które spadły na ich załogi i obsługę statków pasażerskich.

– Nadszedł czas, aby amerykański CDC, przy wsparciu DOJ [Departamentu Sprawiedliwości – MG], pociągnął linie wycieczkowe do odpowiedzialności karnej – stwierdził kategorycznie Jim Walker na łamach Cruise Law News i postuluje: – Nadszedł czas, aby CDC, przy wsparciu Straży Przybrzeżnej Stanów Zjednoczonych i Departamentu Transportu USA, nakazało branży wycieczkowej podpisanie oświadczeń, że są odpowiedzialni za repatriację załogi i opłacą transport bez dalszej zwłoki. Nie otrzymawszy takich pisemnych potwierdzeń, Departament Sprawiedliwości USA powinien kontynuować składanie zarzutów o przestępstwo karne wobec operatorów cruisów i ich menedżerów, którzy lekkomyślnie narażają członków załóg.

MS EUROPA w HAMBURGU fot. MAREK GRZYBOWSKI
MS EUROPA w HAMBURGU fot. MAREK GRZYBOWSKI

Wycieczkowcem do domu. Kierownictwo Carnival Cruise Line podeszło do zagadnienia pragmatycznie. Pandemia koronawirusa sprawiła, że członkowie załóg nie mogli opuścić statków w portach amerykańskich, a restrykcje w przemieszczaniu sią obcokrajowców uniemożliwiły organizację lotów samolotami. Operator postanowił przewieźć załogi do krajów zamieszkania własnymi statkami wycieczkowymi.

Można przypuszczać, że rozwiązanie ma charakter bardziej biznesowy niż humanitarny. Bowiem chodzi głównie o zredukowanie kosztów wynagrodzeń i utrzymania licznej obsługi w czasie, gdy linie wycieczkowe nie mają żadnych przychodów z działalności. Dodatkowe koszty powstają w związku z koniecznością zachowania ostrych reżimów bezpieczeństwa, co również na tak ograniczonych powierzchniach stwarza istotne trudności organizacyjne. Wreszcie nie wszyscy członkowie załóg statków pasażerskich znoszą dobrze zamknięcie w niewielkich pomieszczeniach i brak zajęć. Armatorzy pragną też uniknąć kar za przetrzymywanie osób, które nie są bezpośrednio zaangażowane w eksploatację statku stojącego na kotwicy.

AIDA MAR w GDYNI fot. MAREK GRZYBOWSKI
AIDA MAR w GDYNI fot. MAREK GRZYBOWSKI

Ustalono, że w ciągu najbliższych majowych dni 18 statków Carnival Cruise Line spotka się na kotwicowisku na Bahamach. Członkowie załóg będą przemieszczani między statkami tak, by po skompletowaniu pasażerów na dziewięciu jednostkach zapewnić powrót załogom do domów. Tylko ten armator zapewnia transport około 10 tys. osób. Pozostałe dziewięć statków zacumuje na kotwicowiskach w rejonie Wysp Bahama lub przy Panamie, a na statkach zostaną zredukowane załogi.

Goodbye Barbados. Hello Europe – powiedział jeden z marynarzy Aida Perla, gdy dowiedział się, że armator zorganizuje powrót do domu. Bowiem również niemiecki operator wycieczkowców Aida Cruises zaangażował statek wycieczkowy do repatriacji załogi do domu. Akcja została podjęta w ostatniej dekadzie kwietnia br.

Na spotkaniu Aida Perla kapitan Boris Becker poinformował załogę, że około 300 osób ze statku wycieczkowego Aida Luna przeniesie się na pokład Aidy Perli, a statek odbędzie 10-dniową podróż przez Atlantyk. Zgodnie z planem, Aida Perla przejąć powinna załogę z Aida Nova na Teneryfie. A następnie w porcie Funchal na Maderze wejdą członkowie załóg z Aida Stella i Aida Mira. Są również plany transferu załogi z Aida Diva na Aida Mar do portu w Hamburgu. Stąd organizowane będą loty czarterowe do miejsc docelowych. W emocjonalnej wiadomości wideo Boris Becker, kapitan Aida Perla, dziękuje za opiekę na Barbadosie (wideo link: youtu.be/X-mTXp1JUJ8).

Kopenhaga fot. Marek Grzybowski

Wielka ewakuacja. Holland America Line Group wykorzystało 8 statków wycieczkowych, aby zapewnić załogom powrót do domu. Do tego zadania wytypowano cztery statki wycieczkowe klasy Princess oraz trzy jednostki HAL i Seabourn Quest. Regal Princess zaplanowano rejs do Southampton i Rotterdamu by repatriować członków załóg do Europy. Crown wraz Island Princess w rejsie do Azji przewiezie załogi z 4 jednostek serii Princess. Dotrze do portów Filipin, Indonezji, Indii oraz Południowej Afryki. W tym samym kierunku skierowane zostaną również Veendam, Volendam i Nieuw Amsterdam. Caribbean Princess przewiezie załogi do portów Karaibów i Ameryki Południowej, a Seabourn Quest w rejsie do Europy przetransportuje Europejczyków z Quest i Odyssey do Europy. 5 maja statek był na wysokości Porto Moniz i zmierzał w kierunku Morza Śródziemnego. W tych samych kierunkach przewozić będą załogi statki Carnival Cruise Line. Np. Carnival Breeze dotrze najpierw do Southampton, a następnie popłynie do Kadizu, Civitavecchia, oraz Dubrownika. Natomiast Carnival Dream poprzez Durban w Południowej Afryce, popłynie do Dżakarty w Indonezji oraz Manili na Filipinach.

ROTTERDAM fot. MAREK GRZYBOWSKI
ROTTERDAM fot. MAREK GRZYBOWSKI

1,2 mln osób na podmianę. Po wykonaniu tych rejsów operatorzy statków pasażerskich będą czekali na ożywienie rynku turystyki morskiej. Wielu operatorów będzie liczyło koszty utrzymania statków i utracone korzyści w wyniku załamania rynku, który zapewne szybko się nie odbuduje. Wymiana załóg statków handlowych może być szansą na chwilowe zapełnienie luki po pasażerach.

Jak pisaliśmy niedawno na łamach www.glosgdyni.eu, na wymianę czeka około 150 tys. oficerów i marynarzy (zob. https://glosgdyni.eu/sztorm-na-marynarskim-rynku-pracy/). Paraliż połączeń i portów lotniczych i obostrzenia na granicach mogą stanowić szansę dla armatorów cruisów. Rocznie na statkach handlowych zmienia się ponad 1,2 mln osób. Zamiast stać na kotwicy, załogi statków pasażerskich wspomogły by kolegów ze statków handlowych, którym kończą się kontrakty. Jest więc tu pole do działania dla organizacji armatorów, portów i związkowców. A może w czasie blokady lotów pasażerskich powróci regularny transport pasażerski statkami? Jak za dawnych lat bywało. Czy armatorzy cruisów wykorzystają szansę? Przekonamy się już niedługo.

Mobilna mapa pokazująca ruch statkw pasażerskich w czasie pandemii

https://www.bloomberg.com/graphics/2020-where-are-the-cruise-ships/

Tekst i zdjęcia: Marek Grzybowski

Powiązane tematycznie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie