Polityka Wersje i kontrowersje Ze Świata

Wiśniewska: poparcie dyrektywy o prawie autorskim to głos za cenzurą prewencyjną

© European Union 2019 - Source: EP/Marc Dossmann

© European Union 2019 – Source: EP/Marc Dossmann

Poparcie dyrektywy o prawie autorskim to głos za prewencyjną cenzurą i subiektywnym blokowaniem treści – oceniła w rozmowie z PAP europosłanka Jadwiga Wiśniewska (EKR, PiS).

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk uważa, że wolność w internecie jest niezagrożona.

Zdaniem Wiśniewskiej niejasność pojęć i terminów użytych w dyrektywie, przegłosowanej we wtorek przez Parlament Europejski, będzie wywoływała niepewność wielu zainteresowanych stron i w rezultacie może ograniczać prawa obywateli UE.

„Prawo i Sprawiedliwość jest za poszerzaniem obszarów wolności. Prawa autorskie trzeba chronić, ale nie kosztem praw użytkowników internetu” – podkreśliła.

Według Wiśniewskiej regulacja wzmacnia dominującą pozycję gigantów medialnych i osłabia mniejsze podmioty, których nie będzie stać na płatne licencje. „Projekt był +testowany+ w Niemczech i Hiszpanii i doświadczenie to pokazuje, że małe wydawnictwa po prostu padły. Spowoduje to zakłócenia na rynku i pogłębienie dominacji dużych platform” – uważa europosłanka.

Tego samego zdania jest jej partyjny kolega, europoseł Karol Karski (EKR, PiS), który odnosząc się do polaryzacji stanowisk w PE podkreślił, że po każdej stronie sporu były argumenty, natomiast regulacje generalnie są korzystniejsze dla wielkich koncernów medialnych. Karski zadeklarował, że dla niego najważniejsza w tej sprawie jest wolność internetu i dlatego głosował za odrzuceniem dyrektywy.

„Generalnie te rozwiązania są korzystne dla dużych koncernów medialnych, które są właścicielami wielu materiałów, wielu praw autorskich. Natomiast z punktu widzenia naszych mediów krajowych, z punktu widzenia mniejszych, średnich mediów, mediów polskich, to są to rozwiązania niekorzystne. Nie mówię o +odnogach+ ogólnoświatowych koncernów, co widać nawet po podejściu do tematu” – ocenił Karski.

Również jego zdaniem wdrożenie przepisów będzie oznaczało wprowadzenie prewencyjnej cenzury w internecie. „Ci, którzy prowadzą strony internetowe, będą zobligowani, aby sprawdzać wstępnie, czy te treści są zgodne z przepisami prawa autorskiego i prawami pokrewnymi, ale przy okazji będą dokonywali innej weryfikacji (…), będzie się więc odbywała wstępna selekcja” – podkreślił europoseł.

Zupełnie inny pogląd zaprezentował w środę dziennikarzom w PE w Strasburgu szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który powiedział, że przyjęta przez europarlament dyrektywa to rozwiązanie bezpieczne z punktu widzenia wolności w internecie.

„Odnoszę wrażenie, że wiele argumentów przeciwko dyrektywie miało charakter trochę demagogiczny.

Według mojej oceny nie są zagrożone wolności w internecie” – oświadczył Tusk. Jego zdaniem dzięki nowym regulacjom obrona praw autorskich wreszcie doczekała się „może nie idealnych, ale sensownych rozwiązań”.

Głosowanie w PE to nie koniec procedury legislacyjnej.

Wtorkową decyzję Parlamentu będą musiały zatwierdzić jeszcze państwa członkowskie. W niektórych krajach UE, w tym Polsce, dyrektywa budzi kontrowersje. Bywa określana mianem ACTA2, a podstawowa obawa jej przeciwników dotyczy możliwości ograniczenia wolności słowa w internecie. Najwięcej wątpliwości budzą artykuły 11 i 13 dyrektywy, które wprowadzają obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich i określają tzw. prawa pokrewne dla wydawców prasowych.

W Polsce projekt dyrektywy oprotestowała szeroka koalicja,

w której skład weszły m.in. Związek Pracodawców i Przedsiębiorców, Związek Cyfrowa Polska, Federacja Konsumentów czy Krajowa Izba Gospodarcza. Tuż przed głosowaniem koalicja zaapelowała do polskich europarlamentarzystów o odrzucenie dyrektywy. Podobnych obaw nie mieli redaktorzy naczelni 30 dużych polskich gazet, którzy lobbowali za poparciem regulacji. Dzienniki te ukazały się w poniedziałek z niezadrukowaną stroną tytułową.

Parlament Europejski w wydanym w środę oświadczeniu podkreślił,

że regulacje nie dotyczą zwykłych użytkowników, a będą miały wpływ jedynie na duże platformy internetowe i agregatory wiadomości, takie jak YouTube, Google News czy Facebook. Miałyby one zostać zobowiązane do „płacenia twórcom – artystom, muzykom, aktorom, agencjom prasowym i ich dziennikarzom – należnego wynagrodzenia”.

„Nie powstaną żadne nowe prawa ani obowiązki; treści, które są obecnie legalne i które można udostępniać, pozostaną legalne i dostępne” – podkreślono w komunikacie PE.

Europarlament zaprzeczył, jakoby dyrektywa miała wprowadzić cenzurę.

W komunikacie podkreślono ponadto, że osiągnięte porozumienie przewiduje szczególną ochronę platform typu start-up.

Ze Strasburga Mateusz Kicka/EUROPAP

Powiązane tematycznie

Napięcia we wschodniej części Morza Śródziemnego

Redakcja

SLD składa zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka

Homo Politicus

Brał łapówki za Karty Polaka

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie