Bogdan Borusewicz fot Wikimedia / Aleksander Paszkowski
Bogdan Borusewicz fot Wikimedia / Aleksander Paszkowski
Felietony Polityka Redakcja poleca

Epidemia niepamięci w PO – korekty majątku hurtowo

Bogdan Borusewicz, b. marszałek, obecnie wicemarszałek Senatu RP, w ciągu 4.letniej kadencji złożył 3 korekty oświadczeń majątkowych, w tym za rok 2016, w której poinformował, że zapomniał ujawnić 400 tys. złotych na lokacie bankowej. To już kolejny polityk pomorskiej PO, który nie poradził sobie z formularzem i… własną pamięcią.

Nieporadność jednego z liderów PO ujawnił, przy okazji reportażu o jego sopockim apartamencie na wynajem krótkoterminowy, „Magazyn Śledczy Anity Gargas”. Ponad półtora roku po złożeniu oświadczenia majątkowego za rok 2016, do marszałka Stanisława Karczewskiego 6 listopada 2018 trafiła korekta B. Borusewicza, w której członek prezydium senatu informuje, że przeoczył w swoim pierwotnym zeznaniu lokatę bankową na kwotę 400 tys. zł. W tej samej kadencji 2015-2019 B. Borusewicz jeszcze dwukrotnie naprawiał błędy w swoich oświadczeniach majątkowych. Zapominał wpisywać pracę w radzie fundacji Europejskie Centrum Solidarności wykonywaną od 2007 roku, skorygował też wartość apartamentu na 730 tys. zł. Pytany o okoliczności różnych usterek przez dziennikarzy „MŚ”, marszałek zasłonił się… koronawirusem i sądem powszechnym.

Będąc jeszcze marszałkiem senatu B. Borusewicz przyjął w ostatnim dniu swojego urzędowania korektę od partyjnego kolegi, senatora Kazimierza Kleiny. 11 listopada 2015 w odręcznym oświadczeniu senator Kleina poinformował swojego szefa, że przez klika lat zagubił w swoich oświadczeniach łącznie ok 4,5 mln złotych, które przewinęły się przez konto rodzinnej firmy turystycznej w Łebie. Sposób dystrybucji dokumentu budził wątpliwości natury kancelaryjnej. Dzień później 12 listopada 2015, senator Kleina złożył już do nowego marszałka, S. Karczewskiego, dokument, który kancelaryjnych wątpliwości nie budził. Sprawą oświadczeń senatora PO i jego rozliczeniami z gminą Łeba zafrapowało się CBA, a teraz prokuratura w Warszawie. Senator uważa, że to wyłącznie polityka. W końcu jest politykiem zawodowym…

Podobny odpór na swoje problemy z CBA ogłosił marszałek pomorski Mieczysław Struk, też z PO. Kontrolerzy z agencji dostrzegli nieprawidłowy opis majątku w obligatoryjnym dokumencie marszałka i radnego w jednej osobie. M. Struk uznał publicznie oświadczenia majątkowe za zbyt skomplikowane dla swojego umysłu, a CBA za strukturę inspirowaną politycznie. Następnie sam się odwołał do pomocy… CBA, gdyż radny Dariusz Meczykowski próbował zbudować w sejmiku inną koalicję dla Pomorza, w której M. Struk mógłby pracować w Jastarni, a w sejmiku brylować tylko w opozycji. Przypadek ten marszałek zidentyfikował jako korupcję polityczną, którą się jego partia brzydzi…

Utarczki M. Struka z CBA oceniła krytycznie prokuratura a obiektywnie osądzi sąd, przed którym oskarżony marszałek będzie bronił swojej wersji sytuacji majątkowej, którą co roku potwierdzał własnoręcznym podpisem. Słabością linii obrony marszałka mogą być jednak korekty, które złożył do zeznań z wcześniejszych lat. Z dat korekt wynika, że refleksja administracyjna marszałka mogła mieć związek z postępowaniem CBA, zatem mniej był to czynny żal, a bardziej uświadomiona konieczność. W 3 korektach marszałek Struk przypomniał sobie współwłasność samochodu toyota yaris, zasiadanie od lat w radzie ECS, a także dysponowanie działką o pow. 952 m.kw., wartości 190 tys. zł, przeznaczoną do urządzenia terenów zielonych. Takie same korekty złożył także radny M. Struk.

Najwięcej, bo 18, i najwięcej znaczących gospodarczo, korekt złożył jednak b. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, godząc się z wnioskiem Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu o warunkowe umorzenia postępowania. Z tej okazji polityk złożył na przełomie lutego i marca 2015 hurtem 13 korekt, ujawniając mieszkania które zapomniał i gotówkę sporej objętości, której posiadanie uszło jego uwadze. Dwa lata później P. Adamowicz dołożył jeszcze 5 korekt, w tym o przeoczonych zapasach gotówki godnej wyższej klasy średniej…

Po publikacjach „Gazety Gdańskiej” o swojej wieloletniej pracy w radzie fundacji „Wspólnota Gdańska” Andrzeja Stelmasiewicza, obecnie radnego koalicji rządzącej Gdańskiem, w kolejnym oświadczeniu a nie korekcie, napomknęła dyskretnie poseł Małgorzata Chmiel, trzeba trafu też z PO. Problem z właściwą redakcją swojego oświadczenia majątkowego miała też radna gdańska z SLD, Jolanta Banach, której uwadze uszło, że diety samorządowe też należy wykazywać w oświadczeniu nawet jeśli część z nich zwolniona jest z podatku dochodowego.

Politykom żyć ze stanowienia prawa dla ogółu jest wiec niekiedy dużo łatwiej niż prawo to stosować ze zrozumieniem w przypadkach osobistych.

Epidemia niepamięci?

Powiązane tematycznie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie