Obraz Виктория Бородинова z Pixabay
Felietony Polityka Redakcja poleca

Szymonie Hołownia, jako politykowi nie ufam Panu ani trochę

Długo się zastanawiałam czy pisać o tym, ale są tematy, o których trzeba mówić. Jednym z nich jest dla mnie równość kobiet w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym.

Kilka dni temu Szymon Hołownia w ostrych słowach zarzucił mi kłamstwo, opisując jak bardzo zawsze zaangażowany był w walkę z przemocą wobec kobiet. Mówił o swojej fundacji (fakt, ważna rzecz) i o medalu za działania na rzecz praw dzieci (gratulacje).
Tyle tylko, że ja słucham uważnie.
Panie Szymonie. Przemoc to nie tylko bicie i gwałt. Przemoc to też pogarda. Stygmatyzowanie, wyśmiewanie, lekceważenie. Przemoc ma płeć. Ofiarami tej domowej są kobiety, teraz często zamknięte w domu ze swoim katem (dobrze, że zrobił Pan o tym film kampanijny, serio).
Mówiłam kilkukrotnie o tym – zabrakło Pańskiego głosu do prezydenta Dudy, gdy ten zwlekał z podpisaniem ustawy o natychmiastowej izolacji sprawcy. Dlaczego?
Strategowie doradzili ciszę? I nie mówię o tym jako polityczka z tego czy innego bloku, tylko jako osoba, która równość praw i szans uważa za fundament demokracji. A od Pana – kandydata tak przywiązanego do Konstytucji i walczącego o elektorat kobiecy – oczekuję więcej, niż od panów Dudy czy Jakubiaka.
Osoby występujące w sferze publicznej, które mówią, że są po stronie kobiet, powinny o to szczególnie dbać. I tak, jak teksty z czasów Pana kariery w telewizyjnym show typu „Wujek będzie tulił nastolatki” można uznać za niesmaczny żart, niefrasobliwość czy wybryk PR-owców, to mówienie o Małgorzacie Kidawa-Błońskiej „Ciocia Małgosia”, będąc kandydatem na najwyższy urząd w państwie, to taki cwany seksizm.
Może warto się opamiętać – po wyborach też ma się twarz.
Nie jest Pan moim kandydatem, choć pod wieloma kwestiami, o których Pan mówi mogłabym się podpisać – męczy mnie zawłaszczanie państwa, wieczny konflikt i umniejszanie roli społeczeństwa obywatelskiego. Cenię poszukiwania dialogu.
Ale Smoleńsk nie jest dla mnie „walką o jedno drzewo”, a synonimem słabości państwa i osobistego bólu (pisałam do Pana po emisji tego spotu, ale widać nie byłam godna odpowiedzi). In vitro to nie „nieetyczna metoda”, a szczęście wielu ludzi i życie Agnieszki, Róży, Jaśka, Karoliny, Mikołaja i wielu innych dzieciaków i ich rodziców.
I chcę, by Polska dawała szansę na szczęście każdej i każdemu, również tym, których na zabieg in vitro zwyczajnie nie stać, a takich rodzin jest niestety wiele. Przede wszystkim zaś, w przeciwieństwie do Pana, nie powiem jak Pan: „Myślę o życiu tak, jak profesor Chazan”, bo zawsze mam przed oczami tę zniszczoną i skazaną na nieludzkie cierpienie rodzinę.
Chciałabym, by w moim ukochanym kraju prawa kobiet przestały być jedynie flagą do machania w kampaniach wyborczych facetów, a stały się sprawą, za którą staną oni ramię w ramię z nami, kobietami.
Chcę poważnej polityki, a nie happeningu czy talent show. Chcę móc ufać osobom publicznym, a nie zastanawiać się czy to nie jest ich kolejny projekt medialny i czy nie zmienią później zdania. Czy ważniejsza jest dla nich Polska czy słowa kleru.
I tak, może to retro, może mnie też nazwie Pan „ciocią” (którą faktycznie jestem, mam siostrzeńca).
Tylko dla mnie to nie obelga. Nie partyjniactwo. Ani nie, jak Pan mówi, aktywność „sekty postępowców”. Chce Pan zabierać zabawki politykom? To proszę samemu nie bawić się w kampanii kobietami – ich prawami i godnością. To słabe.
Sądzę, że prywatnie jest Pan miłym, fajnym człowiekiem, ale jako politykowi nie ufam Panu ani trochę

Powiązane tematycznie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie