Polityka Redakcja poleca

Szymon Hołownia pisze do posła Kaczyńskiego

Szymon Hołownia:  Wysłałem dziś do Jarosława Kaczyńskiego list, apelując o to, by pozwolił udzielić schronienia w Polsce 50. dzieciom, sierotom – najmłodszym uchodźcom, które po koszmarze tułaczki i życiu w piekle, jakim był obóz Moria, ucierpiały teraz jeszcze na skutek pożaru.

Szanowny Pan
Jarosław Kaczyński
Prezes Prawa i Sprawiedliwości
Szanowny Panie Pośle
Po pożarze obozu Moria na wyspie Lesbos, kilkanaście tysięcy uchodźców, przebywających w nim czasem od lat, pozostało bez dachu nad głową, ich skromny dobytek również strawił ogień. Kraje Unii Europejskiej zobowiązały się już do relokacji na swoje terytoria około 400 z około 600 dzieci – sierot, które dotąd mieszkały w tym obozie. Z doniesień napływających z wyspy wynika, że pozostaje tam jeszcze do kilkuset dzieci pozbawionych opieki dorosłych, które w chwili pożaru były przyjmowane do obozu.
Rzeczpospolita Polska zobowiązała się dotąd do udzielenia wsparcia materialnego na miejscu, wszystko wskazuje na to, że kraje UE dążyć będą do jak najszybszego postawienia tam nowego obozu. Wydaje się jednak, że w przypadku dzieci, które doświadczyły już piekła uchodźczej migracji, następnie wielomiesięcznego czy wieloletniego życia w Morii, a teraz pożaru i życia pod gołym niebem w dramatycznych warunkach, aktem nie tylko miłosierdzia, ale i sprawiedliwości, byłoby zapewnienie im opieki w miejscu, które będzie w stanie właściwie odpowiedzieć na potrzeby tych, którzy żyjąc na tym świecie tak krótko, doświadczyć musieli tak wiele.
Założona przeze mnie sześć lat temu fundacja „Dobra Fabryka” od roku wspiera dzieci – uchodźców koczujących w Morii, finansując m.in. 2000 posiłków tygodniowo, wspierając też program aktywizacji zawodowej i kształcenia dorosłych. Wszyscy, którzy odwiedzili Morię, którzy tam pracują, mówią wprost: to piekło. Ludzie trafili do niego nie za grzechy, lecz dlatego że ośmielili się mieć nadzieję na to, że my, Europejczycy, potraktujemy ich jak równych nam. Żywienie i kontenery mieszkalne, jakie im tam dostarczymy, to remont piekła. Kontener to nie jest miejsce, w którym powinno wzrastać i rozwijać się żadne dziecko. Nie można go uznać za europejski standard domu dla rodziny.
O natychmiastowe rozwiązanie – poprzez przyjęcie tych ludzi, zwłaszcza dzieci, osób starszych i chorych, choćby w mechanizmie „korytarzy humanitarnych” – apelowali w liście do episkopatów Europy kardynałowie Krajewski, Hollerich i Czerny. Apelują o to organizacje pozarządowe, zakony, wspólnoty, w tym modelowo współpracująca z rządem Włoch w tworzeniu korytarzy Wspólnota Sant’Egidio.
Po wielu przeprowadzonych w tych dniach rozmowach z przedstawicielami organizacji międzynarodowych, polskiego Kościoła oraz administracji nie mam wątpliwości, że jesteśmy w stanie przyjąć i pomóc w Polsce grupie na przykład 50 dzieci poszkodowanych w wyniku pożaru.
Nikt z moich rozmówców, ani ja sam, nie ma też wątpliwości, że tylko Pan osobiście może dziś zdecydować o ich losie. Premier, ministrowie, administracja terenowa – wszyscy oczekują w tej chwili Pańskiej, osoby faktycznie kierującej państwem, decyzji politycznej w tej sprawie i będą jej wykonawcami.
Tylko Pan może zarządzić wyjątek w obowiązującej w pańskim obozie politycznym narracji, w której nie ma miejsca dla jakiejkolwiek relokacji uchodźców na teren naszego kraju.
Wielokrotnie wspominał Pan w wystąpieniach publicznych, jak kluczową rzeczą jest dla Pana obrona chrześcijańskich wartości, budowanie na nich zarówno krajowej polityki, jak i europejskiej tożsamości. Nie ma rzeczy bardziej zgodnej z tymi właśnie wartościami niż udzielenie schronienia i wszelkiej możliwej pomocy dziecku, które cierpi bez swojej winy – bez domu, bez bliskich, bez nadziei („Co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”, Mt 25,40).
Czas bezpiecznego wojowania słowem z mównic, ambon i gazet, właśnie się skończył. Dziś rzeczywistość mówi naszemu wyobrażeniu o swojej chrześcijańskiej tożsamości: „sprawdzam”. Każda łza każdego z tych dzieci, każdy moment ich lęku, załamania, smutku – to koszmarne obciążenie sumienia.
Tylko od woli jednego człowieka, od Pana, zależy dziś nadzieja lub rozpacz tych kilku dziesiątek dzieci.
Nie przypuszczam, by Rzeczpospolitej nie było stać na ich utrzymanie, nawet przez rok. Jeśli jednak miałby to być kłopot – deklaruję, że jako Ruch Polska 2050 przeprowadzimy na ten cel zbiórkę publiczną, która te koszty pokryje.
Doświadczył Pan w życiu cierpienia. Ja w swoim widziałem go tyle, że będę je miał pod powiekami już zawsze. To dobry moment, by ponad agendą politycznych sporów, zrobić rzecz najprostszą, odruchową, wrócić do samych korzeni naszej tożsamości: podzielić się życiem, uratować człowieka.
Pozostaję w nadziei na Pana szybką i jednoznaczną deklarację w tej sprawie.
Szymon Hołownia
Lider Ruchu Polska 2050
c.m

Powiązane tematycznie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie