Kultura Wersje i kontrowersje

Recenzja: Body/Sacrum

Ludzie od zawsze w coś wierzyli. Początkowo w bożków, którzy władali pogodą i wszelkimi niewyjaśnionymi zjawiskami. W dzisiejszych czasach, w których nauka dogłębnie wyjaśnia i bada wiele kwestii, będących dawniej spornymi, ludzie coraz liczniej przestają wierzyć w postać Boga.

Problem pojawia się w momencie, gdy okazuje się, że potrzeba wychwalania niewychwalonego jest silniejsza od nich samych i pojawia się pociąg, aby wierzyć w cokolwiek.

W dobie Internetu i motywatorów, które z każdej strony mówią o wierze w siebie, o osiąganiu sukcesów, o byciu na szczycie, w pewnym momencie człowiek pragnie wejść na ten przysłowiowy szczyt.

Codziennie w mediach społecznościowych ogląda innych ludzi i marzy, aby odmienić swój los, zmienić się i stać się kimś innym. Przemienić się w idealną wizję siebie, która promowana jest wokół.

Ceniony artysta Karol Formela zainteresował się tym jakże powszechnym tematem, który dotyka coraz szerszej rzeszy ludzi. Na swojej wystawie BODY/SACRUM zaprezentował własne spostrzeżenia co do ewolucji panujących wzorców kulturowych, stawiając jako temat przewodni desakralizację.

Twórca urzeczywistnia swoje przemyślenia za pomocą obiektów i instalacji. Całość wystawy jest minimalistyczna, bazująca na najmniejszych szczegółach i detalach. Autor użył podstawowych symboli panujących w religii, kojarzących się bezpośrednio z Bogiem, lecz dodał do nich elementy typowo ludzkie.

Połączył dwa światy, które na pozór się nie łączą. Wystawa może wzbudzić nieco kontrowersji, gdyż to na naszych oczach dokonuje się zeświecczenie, w którym bezpośrednio uczestniczymy.

Zobaczymy krzyż, czyli najpowszechniejszy atrybut wiary chrześcijańskiej, z taką różnicą, że ten zrobiony jest z metalowych, złotych sztang. Korona cierniowa zamiast kolców, zakończona jest strzykawkami.

W feretronie miejsce, w którym powinien być wizerunek osoby świętej zastąpiony jest lustrem, bo w końcu w dzisiejszych czasach to ludzie mają się za największe bóstwa. Bezpośrednie efekty wynikające i podsumowujące świat, w którym żyjemy ukazane są na bezpośrednich obrazach/fotografiach.

Wychudzony chłopak z anoreksją, drag queen i kobieta o bardzo, a wręcz przesadnie umięśnionej posturze. Trzy osoby, które różnią się od siebie wszystkim, a jednak łączy ich jedna jedyna rzecz, a mianowicie obsesja na punkcie wizerunku.

Mają inne wizję, które chcą zrealizować, w urzeczywistnieniu swojego wymarzonego ciała, lecz oni wszyscy sukcesywnie, za wszelką cenę pracują nad swoim wyglądem.

Całe ich poświęcenie i trud skierowane jest na coś bardzo ulotnego, lecz w ich głowach ciało jest ich wizytówką więc zrobili z niego swoją własną świątynie.

Niestety cienka jest granica między świątynią, a więzieniem. Najbardziej tajemniczą instalacją jest pewne czarne okno, na środku którego znajduje się zielony bukszpan, na jednych drzwiczkach pióro , na drugich kamień, całość możemy porównać m.in.. do ołtarza.

Postawione jest naprzeciw krzesło. Każdy ma okazję usiąść i zajrzeć w czarną przestrzeń i drobne przedmioty. Pomyśleć o temacie kultu ciała. Pomyśleć o sobie i dokonać własnej interpretacji czarnego okienka.

Dla jednych okno może być symbolem przepaści, dla innych nowego początku. Interpretacji będzie tak wiele, jak wielu ludzi postanowi znaleźć własne stanowisko w poruszonym problemie.

Najbardziej urzekające w wystawie jest to, że nie daje bezpośrednich odpowiedzi, jest tylko krzesiwem, które rozpala pewien płomień. To co możemy zobaczyć, skłania nas do większych refleksji i przemyśleń.

Zaczynamy sami zastanawiać się nad biegiem życia i tego, czy przypadkiem nie uczestniczymy w pewnej farsie.

Czy nie skupiamy się na rzeczach drugoplanowych. Czy nie szukamy szczęścia w rzeczach ulotnych które dają jedynie złudzenie poczucia wartości.

Czy nie zapomnieliśmy o wnętrzu, podczas gdy skupiliśmy się na opakowaniu. W mojej głowie po wystawie pojawiły się właśnie takie pytania, ale również wiele innych na które wciąż szukam odpowiedzi.

Organizator wystawy: Gdyńskie Centrum Filmowe

Kurator wystawy: Magda Wosztyl 

foto: Piotr Zagiell Photography

Napisała: Anna Mątewska 

Powiązane tematycznie

44. FPFF: „Solid Gold” wycofany

Kultura i rozrywka

Wtorek na 44. FPFF

Poniedziałek na 44. FPFF

Kultura i rozrywka

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie