Biznes Wersje i kontrowersje

Pytań przybywa, odpowiedzi nie – w sprawie sprzedaży PEWiK-u

fot. Łukasz Razowski

Bezdyskusyjne głosowanie na „tak” radnych gdyńskiej Samorządności wspierających niekonsultowane z nikim pomysły prezydenta Wojciech Szczurka, nie zamyka sprawy próby sprzedaży części udziałów w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji.

Przeciwnie – mieszkańcy chcą w końcu dowiedzieć się, o co tak na prawdę chodzi.

W imieniu gdynian i pracowników gdyńskiego PEWiK-u pismo w trybie informacji publicznej, zawierające pytania dotyczące przyszłości spółki, a co za tym jej wpływu na życie mieszkańców miasta i ich portfele, w urzędzie miasta złożył Marcin Strzelczyk, kandydat na stanowisko prezydenta Gdyni.

– Do tej pory nie wiemy, czy po zmianach w PEWiK-u gdynianie nie będą płacili więcej za wodę, czy to nie jest jakiś ukryty podatek prezydenta Szczurka, za który zapłacimy wszyscy w cenie wody – mówił Strzelczyk. – Kolejne pytania, to czy zbycie udziałów w spółce nie spowoduje zwolnień pracowników, czy nie zahamuje modernizacji sieci wodociągowej, a także, czy nowo powstające w Gdyni osiedla będą do tej sieci podłączane? To są pytania, na które nie ma odpowiedzi, a mieszkańcy Gdyni chcieliby je poznać – zaznaczył wnioskodawca.

Niewyjaśnioną do tej pory kwestią jest, dlaczego w ogóle miasto wpadło na pomysł zbycia części udziałów?

– Czyżby była dziura w budżecie? – dopytywał Marcin Strzelczyk. – Popatrzmy na inwestycje prezydenta Szczurka. Są one chybione: lotnisko, kolejka na Kamienną Górę, pomnik Polski Morskiej. To wszystko trzeba sfinansować, tylko pytam, dlaczego z naszych pieniędzy, skoro brakuje środków na darmowe bilety dla seniorów, bezpłatną teleopiekę, czy też mieszkania komunalne? Może po prostu Samorządność nie rządzi gospodarnie?

Pytań jest wiele. Oficjalnych odpowiedzi jak na lekarstwo. Co prawda w niektórych wypowiedziach dla władze miasta zapewniają, że jeżeli okaże się, że istnieje zagrożenie wzrostu cen czy też zwolnień pracowników, to procedura zbycia udziałów zostanie wstrzymana. Ale…

– To tylko słowa – komentuje Krzysztof Prokopiuk, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność. – Nie mamy żadnego zapewnienia na piśmie, że tak się stanie. Mamy tylko nadzieję, że ktoś wszystko dobrze policzy i ostatecznie do zbycia udziałów nie dojdzie.

raz/fot. Łukasz Razowski

Źródło: portal Wybrzeże24.pl

 

Powiązane tematycznie

Politycy PO chcą zaangażowania rządu w budowę Drogi Czerwonej. PiS: „To wyjątkowa bezczelność”

Homo Politicus

Z zarzutami na Brukselę? Skąd Adamowicz miała 450 tys zł – pyta prokurator

Homo Politicus

Senyszyn: Biskupi nie chcą płacić odszkodowań oraz zadośćuczynień

Homo Politicus

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie

Euro wybory