Kultura Recenzje

Planety nie oszalały. „Metamorfozy” PPSWA

kadr z Metamorfozy (Maanam): premierowe oklaski i ukłony

Co roku dyplomanci Państwowego Policealnego Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni stają przed komisją egzaminacyjną trzykrotnie.

Jedną z prób jest sprawdzian z piosenki aktorskiej. W tym roku zapowiadał się ekscytująco, bo młodzi wybrali piosenki zespołu Maanam a ich ustawienia i poprowadzenia w bój podjął się Rafał Ostrowski, jeden z najwybitniejszych aktorów teatru muzycznego w Polsce.

Kiedy jest piosenka aktorska? Kiedy pan lub pani, obowiązkowo na czarno, staje przed mikrofonem i śpiewa. W pakiecie mogą występować srogie lub smutne spojrzenia, najlepiej wbite w jeden, góra trzy punkty (lewo, prawo i środek). Jeśli aktor „nie ma głosu” może mruczeć albo melorecytować. Zionem piosenki aktorskiej jest od lat Przegląd Piosenki Aktorskiej organizowany przez wrocławski Capitol. Zawodnicy typu Imiela, Studniak czy Dudziński spostrzegli dość szybko, że klasyczna piosenka aktorska doszła do poziomu autoparodii i dlatego powstał przegląd off, na którym poszukuje się nowych rozwiązań i kontraktów.

Formacja Chłopięca LEGITYMACJE – Hambrryda 2005 

Bardzo emocjonalna zapowiedź „Metamorfoz” w redakcji Rafała Ostrowskiego i określenie prezentacji jako spektakl spotęgowały apetyt na niebanalne spotkanie. Czekałem na energię z odnawialnych źródeł młodości, bezczelności i niepoprawności. Czekałem na nowe interpretacje, czy chociażby w ogóle na interpretacje.

Zaczęło się bardzo obiecująco: wokaliza z offu, kurtyna, a właściwie kombinacja kurtyn, po prawej stronie muzycy. Zachęcająca tajemniczość, brakowało tylko podłogi w jodełkę i konferansjerki w wykonaniu Karła, Olbrzyma lub samego agenta Coopera. Że nie pasuje? Że naddaję? Zawsze tak mam, kiedy przychodzę do teatru i jestem dobrze nastawiony, a przecież zawsze jestem.

Na tym emocje prawie się skończyły. Panie i panowie byli na czarno, choć czerń była za każdym razem inna – to zasługa scenografa Pawła Sikory. Na pochwałę zasługuje też Stefan Markiewicz, zegarmistrz światła wielokolorowy. Scena Kameralna za długo czeka na gentryfikację, praca z dźwiękiem i świecenie wymaga na Kameralnej umiejętności ginących zawodów, tym bardziej należy zauważyć ciężką pracę wieloletniego światłomistrza Stefana.

Prawie wszyscy zaśpiewali poprawnie, wykazując się umiejętnością śpiewania na żywo i z pewnością egzaminatorzy wystawili oceny pozytywne. Prawie wszyscy wchodzili i wychodzili na plac podobnie, prawie wszyscy przede wszystkim uważali a już wszyscy prezentowali się przy stojącym w jednym miejscu, nieruchomym niczym gilotyna statywie z mikrofonem. Było w większości bezpiecznie i monotonnie. Czteroosobowa orkiestra pod dowództwem kierownika muzycznego Zbigniewa Kosmalskiego (p) grała softowo-dżezikowo-spokojnie, co uchodzi w środowisku muzycznym za sznyt, a w tym przypadku dobijało monotonnią. Rozczarowywał szczególnie „brak chęci” w grze perkusisty (Kacper Skolik), nieudane były partie akordeonu (Kosmalski). Skład uzupełniali: Paweł Kasprzewski(g) i Krzysztof Hnatiuk (bg). Numery wokalnie to same solówki plus jedna, powtórzona na bis, zbiorówka („Anioł”). Nie potrafiłem wyczuć kompozycji, organizacji, następstwa numerów, suspensu. Wiem, że nadal żyją zwolennicy tradycyjnej, trochę przeze mnie wykpionej piosenki aktorskiej, ale dla mnie to już absolutnie passe.

W półtoragodzinnym przebiegu bezapelacyjnie zwyciężyła Sandra Brucheiser. Jej „Boskie Buenos” to kilkuminutowa opowieść o marzeniach i oczywistym ich niespełnieniu. Dyplomantka dysponuje już sporym zasobem środków wyrazu, choć jak wszyscy mieściła się w 1m2 sceny. Bogata, ale kontrolowana mimika, świadomość gestu i detalu oraz dwuznaczności (Podróżować, podróżować jest bosko!). I jeśli nie jest to jednorazowy wystrzał, to z nadzieją stwierdzam, że Sandra Brucheiser jest po prostu osobowością sceniczną i wróżę jej piękną przyszłość. Zapamiętałem także Łukasza Gocławskiego, bezbłędnie wykonującego trudny artykulacyjnie „Oddech szczura” i jego rosnącą energię podczas wykonania. Podzielam z Katarzyną Witkowską fascynację dziewczyną ze studni z filmu „Ring” („Szał niebieskich ciał”) a chyba najbardziej scenicznym, musicalowym głosem dysponuje Kacper Siedlecki („Ten cholerny deszcz”).

Chyba, bo czy można wyrokować i przekreślać po jednym numerze? Można wspierać i mieć nadzieję, a moja to na więcej młodości i wolności na przyszłych sprawdzianach. Wiem, że są egzaminacyjne wymogi i konieczności, ale czemu nie korzystać z każdej nadarzającej się okazji, by zrobić coś niepowtarzalnego? A przynajmniej spróbować.

Metamorfozy (Maanam): premierowe oklaski i ukłony 

Metamorfozy. Piosenki zespołu Maanam. Reżyseria: Rafał Ostrowski, Aranżacje muzyczne: Zbigniew Kosmalski, Scenografia i kostiumy: Paweł Sikora, Zespół: Zbigniew Kosmalski (piano, kierownictwo muzyczne), Paweł Kasprzewski (gitara), Krzysztof Hniatuk (bas), Kacper Skolik (perkusja). Wykonawcy: Kacper Bocek, Sandra Brucheiser, Błażej Chorobiński, Jakub Ciesielski, Marzena Gargas, Łukasz Gocławski, Beata Kępa, Patryk Maślach, Katarzyna Ogrodniczak, Kacper Siedlecki, Maria Skobyłko, Anna Słomka, Michał Słomka, Natalia Smagacka, Katarzyna Witkowska. Scena Kameralna Teatru Muzycznego w Gdyni, 9 lutego 2019, czas trwania: ok. 90 minut bez przerwy.

O spektaklu tegorocznych dyplomantów Baduszkowej – Piotr Wyszomirski

Powiązane tematycznie

Bulwar, plaża, morze i…książki

Gdynia Design Days 2019

Kultura i rozrywka

Globaltica w Klifie – wystawa plakatów i wspólne granie

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie