Sport

Mistrzostwa Świata FIFA U-20: Podwójna dawka z trzech kontynentów

Mistrzostwa Świata FIFA U-20: Podwójna dawka z trzech kontynentów

Weekend upłynął nam pod znakiem dwóch meczów Mistrzostw Świata FIFA U20. Francuzi pokazali, że mogą bez kłopotów odnosić zwycięstwa, Meksykanie, że tamtejsza nowa generacja talentów nie szybko zaistnieje w europejskiej piłce, a Japończycy, że mogą się stać czarnym koniem tego mundialu. Świętowano również na trybunach i poza nimi.

Niezwykle interesująco zapowiadało się sobotnie starcie Francji z Arabią Saudyjską. Było to zderzenie odmiennych kultur, zwyczajów, a przede wszystkim innego kalibru piłkarskiego. Wielokrotnie przytaczane 124 mln euro [choć teraz kwota ta została zaktualizowana do 158 mln (sic!)], które stanowią wartość rynkową zespołu Trójkolorowych, zostało przeniesione na murawę. Po niej biegało wielu zawodników, którzy już dzisiaj odgrywają niemałe role w europejskich klubach:

  1. Dan-Axel Zagadou (Borussia Dortmund)
  2. Boubacar Kamara (Olimpique Marsylia)
  3. Yacine Adli (Girondins de Bordeaux)
  4. Moussa Diaby (PSG)

a dodatkowo rezerwowy Evan N’Dicka (Eintracht Frankurt).

Te nazwiska warto zapamiętać i dla nich pojawić się w Gdyni 31 maja (godz. 18:00). To właśnie wtedy Francuzi zagrają z Mali.

Po drugiej stronie Saudyjczycy, z których składu gwiazdą wydaje się być niejaki Turki Al-Ammar, wyceniany dziśna 150 tys. euro! Dysproporcja ogromna, ale na boisku nie była aż tak widoczna. Goście z Azji dzielnie walczyli, mieli pomysł na grę, szybko operowali piłką i nie bali się konstruowania akcji od podstaw, nawet pod presją napakowanego gwiazdami rywala i ze stratą jednego zawodnika (po niespełna kwadransie Arabia Saudyjska grała w osłabieniu po czerwonej kartce).

Gdyńskie trybuny błyskawicznie przyjęło tę narrację. Akcje Saudyjczyków były nagradzane oklaskami, a schodzących po końcowym gwizdku zawodników żegnała owacja na stojąco. To zdziwiło samych zainteresowanych.

Japońskie TGV

Niedziela należała już do Japończyków. Zainteresowanie wśród mediów azjatyckich było tak duże, że trybunę prasową opanowali japońscy dziennikarze. Gdzieniegdzie ulicami przechadzali się również kibice przyodziani w charakterystyczne kimona. Oni właśnie dali o sobie znać podczas meczu. Śpiewy, bicie w bębny – można było poczuć atmosferę piłkarskiego święta. Nie zabrakło też Meksykanów, których sombrera przebijały się tylko wśród kibiców wędrujących na stadion.

Podczas samego meczu dochodziło nawet do interakcji między fanami obu ekip, którzy nawzajem pozdrawiali się po dwóch stronach trybun. Po spotkaniu zaś robili sobie wspólne zdjęcia. A na boisku? Złudzeń nie pozostawili zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni i zdecydowanie pokonali rywali, aż 3:0.

Dla Japończyków to na razie jedyny planowany mecz w Gdyni. Wszystko wskazuje jednak na to, że ujrzymy ich w kolejnej fazie turnieju, w której ponownie mogą zawitać do Gdyni. Meksykanów ujrzymy jeszcze w jednym meczu grupowym i… to prawdopodobnie tyle. Dwie porażki stawiają zespół Diego Ramireza w bardzo trudnym położeniu, z którego ciężko może być się wygrzebać. Ekwador – Meksyk już 29 maja o godz. 18:00.

Gdynia Sport

Powiązane tematycznie

Stowarzyszenie „FLAUTA” Gdynia ogłasza!

Redakcja

Jacek Noetzel zwycięzcą 68. Błękitnej Wstęgi Zatoki Gdańskiej

Redakcja Sportowa

Dzieciaki do Rakiet: kolejna edycja konkursu dla szkół

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie