Felietony Polityka Wieści

MINĄŁ MIESIĄC: Krótkie komentarze do wybranych wydarzeń grudniowych

  1. W czeskiej kopalni w Karwinie, w przeddzień Świąt Bożego Narodzenia na skutek wybuchu metanu zginęło 13 górników w tym 12 zatrudnionych tam Polaków. Gęstość tego gazu monitorują odpowiednie czujniki ostrzegające górników o niebezpieczeństwie. Dlaczego, pomimo tego, nastąpił wybuch wyjaśnia powołana komisja także z udziałem polskich ekspertów? W Polsce ogłoszona jednodniową żałobę narodową.

Kopalnia należy do jedynej w Czechach spółki wydobywczej węgla kamiennego OKD (Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie) będącej w upadłości od 9 maja 2016 r. Według planu restrukturyzacji przyjętego w 2017 roku, dwie jej kopalnie Darkov i Lazy planowano zamknąć w 2018 roku (ostatecznie zależy to od wyników ekonomicznych mijającego roku) a kopalnie zakładu CSM (w skład, którego wchodzi kopalnia w Karwinach gdzie nastąpił wybuch) mają zakończyć działalność w 2023 roku. Jak widać po składzie ofiar, Czesi się do tej pracy nie garną a nawet kuszą Polaków jednorazową premią w wysokości 10 tys. zł za podjęcie pracy w ich kopalniach.

W rozwiniętych krajach UE kopalnie węgla są rzadkością, tylko Polska perspektywę energetyczną opiera obecnie w dużym stopniu na węglu. Moim zdaniem powinniśmy nie tylko ograniczyć spalanie węgla będące źródłem zanieczyszczeń powietrza ale, uwzględniając sentyment, jaki czują górnicy do swego zawodu, należy także brać pod uwagę, poza ekonomią, niebezpieczeństwo i uciążliwość jego wykonywania.

  1. Manifestacje na Węgrzech – zaczęły się od protestu przeciwko, jak to nazywają sami Węgrzy, niewolniczej ustawie umożliwiającej 3 letnie opóźnienie w zapłacie nadgodzin (limit zwiększono z 250 do 400 rbh.). Ale potem pojawiły się także hasła przeciwko niszczeniu niezależnej prasy czy też reformom Orbana dotyczących ograniczenia niezależności sądownictwa (taka „dobra zmiana” po węgiersku). Podporządkowana państwu prasa i telewizja prawie nie pokazywała tych protestów, a jeśli już, to często jako wynikłe z inspiracji zagranicznych, co tylko dodawało oliwy do ognia. Wydaje się, że z uwagą i niepokojem obserwuje te protesty Kaczyński – można powiedzieć „bratanek” Orbana. Zachwianie się jednego może zachwiać i drugim.
  1. Posłanka prof. Pawłowicz zapowiada wycofanie się z polityki. Być może chodzi głównie o czasowe wymazanie z pamięci ludzi (do najbliższych wyborów do europarlamentu) traktowania przez Nią Unii Europejskiej jako zło a jej flagę nazywając szmatą. Podobnie w ostatnich wyborach do sejmu w 2015 roku wycofano Macierewicza, który natychmiast po wyborach został szefem MON (miał być Gowin). Parafrazując słowa niezapomnianego Wojciecha Młynarskiego można by powiedzieć: „Kogo by tu jeszcze ukryć, Panowie? Kogo by tu jeszcze?”….. Może by posła Piotrowicza!?
  1. 31 grudnia w Dzienniku Ustaw opublikowano nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. Wysłani na przedwczesną emeryturę sędziowie SN i NSA wracają na zajmowane wcześniej stanowiska (lub mogą pozostać na emeryturze), a ich służbę uważa się za nieprzerwaną – dotyczy to również kadencji pierwszej prezes i prezesów SN.

Procedowanie i uchwalenie ustawy przez sejm i senat trwało 3 dni i zakończyło się 21 listopada. Natomiast dalej szło już jak po grudzie. Prezydent zwlekał do 17 grudnia, to jest ostatniego dnia z przysługującego mu 21 dniowego terminu. Następnie ustawa ta przeleżała w redakcji rządowej dwa tygodnie do 31 grudnia, kiedy ją ogłoszono w Dzienniku Ustaw, aby dopiero 1 stycznia nowego roku nabrać mocy wykonawczej. Nie trudno przypomnieć sobie stachanowskie tempo uchwalania, podpisywania a następnie ogłaszania pisowskich ustaw, wszystko w ciągu kilku dni. Tym razem od rozpoczęcia procedowania do ogłoszenia ustawy w DU trwało ponad 40 dni.

I prezes SN prof. Gersdorf przystąpiła do realizacji decyzji TSUE, bezpośrednio po jej wydaniu uznając, że nie jest konieczne „wzmacnianie” jej ustawą. Dostało się za to nie tylko Jej, ale i sędziom od Prezydenta.

Siódmą już nowelizacją PiS skapitulował przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i wycofał się z niekonstytucyjnych zmian, które wspólnie z prezydentem Andrzejem Dudą wprowadzał w SN. Warto przypomnieć, że była to już druga taka reakcja PiS na orzeczenie TSUE. Pierwsza dotyczyła przerwania wycinki puszczy białowieskiej – obyło się wtedy bez ustawy.

  1. Na zakończenie dobra wiadomość: już wcześniej porty Gdyni i Gdańska osiągnęły a nawet pobiły ubiegłoroczne rekordy w przeładunkach. Gdynia już pod koniec listopada br. osiągnęła 21,2 mln ton (tyle, co za cały poprzedni rok 2017) a Gdańsk odpowiednio 44,7 mln ton (więcej o 4 ml ton niż w całym roku 2017). W rankingu portów bałtyckim Gdańsk ma szansę z 4. miejsca przesunąć się na 3, a być może Gdynia z 11, także przesunie się wyżej.
To dobra prognoza na nowy rok. „Tak trzymać”.

 

Powiązane tematycznie

Czekanie na kryzys

Homo Politicus

Tak głosowali gdynianie

Homo Politicus

Wciąż szybki wzrost cen

Homo Politicus

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie