Felietony

Mina nienawiści

Za czasów słusznie minionych, kiedy uczęszczałam do szkół, zdarzało mi się mieć obniżoną ocenę z zachowania.

Nigdy nikomu nie przyłożyłam z mańki (ze względu pewnie na nikłą posturę, bo mogłoby się to dla mnie bardzo źle skończyć) nawet nie ubliżałam tym, którzy na to zasługiwali. Jedyną moją bronią była mina, i to wcale nie taka przeciwpiechotna.

Raczej przeciwpancerny wyraz mojej twarzy wyrażał to, za co obniżano mi stopień z zachowania.

Poprawność polityczna miała nas tylko zawstydzać. Przyszedł czas na dotkliwsze reperkusje. Propozycja karania za mowę nienawiści jest już zdecydowanym krokiem powrotu do wypróbowanych metod, czyli po prostu terroru.

Teraz każde zachowanie będzie można uznać za mowę nienawiści, a „niezawisły sąd” skazać na dowolną karę.

Gdyby ktoś dociekliwy chciał poznać uzasadnienie, to sąd zawsze może je utajnić. Orwell to przewidział, ale kto by się tam przejmował fikcją literacką.

Oglądamy przecież seriale telewizyjne prawie wyłącznie o miłości. W przerwach między pocałunkami postacie wymieniają się zapewnieniami, które w ramach walki z mową nienawiści należałoby przyjąć za obowiązujące. Z

amiast „dzień dobry”, który nie wiadomo dla kogo jest dobry, mówić „kocham cię” i odpowiadać „ja cię też”.

Kto się nie zastosuje, może zostać napiętnowany jako nienawistnik.

Powiązane tematycznie

MINĄŁ LUTY 2019: Krótkie komentarze do wybranych wydarzeń tego miesiąca.

Janusz Beński

Bomba

Margaret Todd

Karnawał

Margaret Todd

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie