Image default
Morskie sprawy Redakcja poleca Ze Świata

Koronavirus zaatakował przemysł motoryzacyjny i samochodowce

W tym roku globalna sprzedaż samochodów może spaść nawet o 2,5% – przywidują w swym najnowszym raporcie analitycy Moody’s, widacej firmy badającej rynki światowe. To oznacza również znaczne zmniejszenie podaży samochodów w transporcie morskim i straty dla wiodących przewoźników.

     To wina koronawirusa, bowiem jeszcze kwartał wcześniej prognozowano, że podaż samochodów w handlu światowym spadnie jedynie o 0,9%. Z chwilą gdy pierwsi chorzy pojawili się w chińskim mieście Wuhan, wiadomo było że nie obędzie się bez zawirowań w fabrykach, portach i liniach żeglugowych. Wuhan, często zwane jest jako chińskie Detroit. Jest to porównanie o tyle niepełne, bowiem tutaj wytwarzane są części i elementy nie tylko do modeli amerykańskich, lecz również dla wiodących producentów azjatyckich i europejskich. Od kondycji zakładów w Wuhan zależy ciągłość produkcji w fabrykach GM, Fiat Chrysler, Forda, Nissana, Kii, Peugeota i Hondy oraz chińskich producenctów samochodów osobowych, jak np. Dongfeng czy GAC Group ( z 50% udziałami Fiat Chrysler). Wirus dotknął szczególnie wielką czwórkę chińskich producentów aut: SAIC Motor Corp., FAW Group, Chang’an Automobile oraz wspomniany. Dongfeng Motor Corp. Problemy z częściami odczuły firmy koreańskie.

     Hyundai stanął w lutym. Najbardziej produktywna fabryka samochodów na świecie zatrzymała taśmy na początku lutego. Produkcję wstrzymano w zakładach gigantycznego kompleksu produkcyjnego Ulsan. Brak kontenerów z częściami samochodowymi z Chin zatrzymał 5. zespół produkcyjny w świecie o rocznym potencjale produkcyjnym 1,4 mln aut. Terminale kontenerowe w porcie Ulsan czekały na kontenery z częściami, natomiast na placach składowych terminala ro-ro czekały na eksport wyprodukowane już samochody. Hyundai nie jest jedyną ofiarą kooperacji z Chinami. Z części importowanych z Chin korzysta również Kia, jak i południowokoreański oddział Renault w Busanie. Hyundai, który wraz z Kia jest piątym co do wielkości producentem samochodów na świecie stanął w lutym gdy zabrakło wiązek przewodów do produkowanych pojazdów. Szacuje się, że około 32 tys. Koreańczyków działających w przemyśle motoryzacyjnym musiało udać się na przymusowy urlop.

     Efekt domina. Nissan jest kolejnym producentem samochodów, który tymczasowo zamknął jedną ze swoich fabryk z powodu braku części z Chin. Firma wstrzymała produkcję w Japonii, w fabryce która produkuje modele Serena i X-Trail. Inne światowe marki samochodów borykają się z podobnymi zatorami. General Motors (GM) poinformował, że przerwy w produkcji części będą miały wpływ na stabilną produkcję fabryk w Michigan i Teksasie. Jaguar Land Rover zapowiedział, że wirus może powodować problemy w zakładach montażowych w Wielkiej Brytanii. Fiat Chrysler Automobiles zapowiedział, że może mieć problemy w Europie, a koronavirus zaatakował w Stanach Zjednoczonych. 12 marca przedstawiciele Fiat Chrysler i United Auto Workers Union powiadomili, jeden z pracowników zakładu Kokomo Transmission Plant (50 mil na północ od Indianapolis) został poddany kwarantannie. Ford Motor potwierdził, że u trzech pracowników spoza macierzystej fabryki dotkniętych jest COVID-19. Według rzecznika firmy dwóch chorych jest w Chinach, a jedna w Niemczech. Z chińskimi dostawcami pracuje aż 15 zakładów montażowych GM. Na dostawy z Chin oczekuje natomiast sześć zakładów Forda oraz dwa zakłady Fiata Chryslera. W połowie lutego w fabryce Kragujavac w Serbii wstrzymano produkcję Fiata 500L. Zabrakło elementów do systemu audio montowanego w samochodzie.

     Mniej kontenerów i samochodów. Lars Jensen z kopenhaskiej firmy SeaIntelligence Consulting napisał wczoraj na LinkedIn, że szacuje zmniejszenie podaży o 17 mln TEU w przewozach oceanicznych, a operatorzy terminali kontenerowych poniosą straty w wysokości 80 mln dol. Jensen założył, że koronawirus wywoła podobne straty jak recesja w 2008 r. To efekt nie tylko wpływu pandemii na gospodarkę w 2020 r. O spadku aktywności gospodarek decydować będą nie tylko na wydatki konsumentów, ale także spadek skłonności firm do zamawiania towarów wynikający z problemów z płynnością finansową. Coraz bardziej realne jest ryzyko większej ilości bankructw.

     Na tej podstawie można oszacować, że spadnie również podaż samochodów w transporcie morskim. W ostatnich latach morzem transportowano około 22,8 mln samochodów osobowych – oszacowało Drewry. Wartość rynku eksportu samochodów osiągnął w 2018 r. wartość 775,2 mld dol., podczas gdy w 2017 r. było to 749,5 mld dol. – obliczył Daniel Warkman z World’s Top Exports. Jeśli popyt na samochody spadnie o około 2,5% jak przewiduje Moody’s, oznaczać to będzie spadek globalnej wartości eksportu około 17 mld dol. Dla porównania wartość rocznego eksportu samochodów przez Niemcy w dobrym 2018 r. osiągnęła 154,7 mld dol., Japonii 99,1 mld dol., Korei Płd. 38,2 mld dol., Czech 22,8 mld dol., a Słowacji 22 mld dol.

     Znaczna część tych samochodów eksportowana jest drogą morską. Przy spadku popytu o około 1 mln samochodów, można oczekiwać istotnych zawirowań w transporcie morskim i znacznych spadków dochodów operatorów samochodowców (PCTC). Konkurencję na rynku wygrać mogą operatorzy japońscy, którzy wg. Vessel Value operują flotą o wartości 8,28 mld dol. Operatorzy norwescy, którzy zajmują na rynku drugą pozycję z flotą o wartości 2,92 mld dol., będą musieli walczyć o ładunek z Japończykami i armatorami z Korei Płd. z flotą samochodowców o wartości 2,81 mld dol.

Tekst i zdjęcie: Marek Grzybowski

Powiązane tematycznie

Książka na telefon?

Redakcja

Przyłbice dla szpitali od Akademii Marynarki Wojennej

Redakcja

Groźny precedens

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie