Image default
Historia Polityka Redakcja poleca

Kornel Morawiecki

Zmarł Kornel Morawiecki, mój serdeczny przyjaciel, z którym nie tak dawno rozmawiałem telefonicznie. Kornela poznałem za pośrednictwem Ani Walentynowicz i Gwiazdów.

Na początku lat dziewięćdziesiątych z Gwiazdami i Anią byłem działaczem „Poza Układem„, o tej nazwie był też wydawany biuletyn. Kornel Morawiecki i „Solidarność 80” była poza układem z Magdalenki i dlatego już wtedy nawiązała się nasza znajomość.
Początkowo były to tylko kontakty przez Anię Walentynowicz. Może mało kto wie, że Ania była taką „książką telefoniczną”. To niezwykłe, że z pamięci podawała numery telefonów do wielu osób z „Solidarności”.
Pamiętam, gdy dzwoniliśmy do Kornela na początku 1993 r., gdy  zapadła decyzja o naszym udziale w wyborach do Sejmu w opozycji do liberałów z „okrągłego stołu”,  i do uwłaszczania się nomenklatury komunistycznej w przedsiębiorstwach państwowych. Kornel był takim naszym przyjacielem i „guru” na Śląsku.
Dziś już chyba mało kto pamięta, że wtedy powstawały partie  o wręcz  kuriozalnych nazwach: „Przyjaciół piwa”, Przyjaciół whisky”,  „Ślepych”, „Łysych”, „Kulawych” i Bóg jeszcze wie jakich jeszcze. W sumie powstało około 250 partii, a chodziło o to, by pod pozorami demokracji zamącić ludziom w głowie.
W tej mętnej wodzie przebieg transformacji było łatwiej kontrolować i zamieniać władzę polityczną na ekonomiczną. Było to do tego stopnia sterowane, że większość sekretarzy PZPR stawała się nagle przedsiębiorcami, a najbardziej ideowych działaczy Sierpnia z życia politycznego eliminowano.
Kornel Morawiecki i „Solidarność 80″ są tego najlepszym przykładem. W „Aktualnościach” mojej strony z tamtego okresu są obszerne relacje. Do takiej bezpośredniej współpracy z Kornelem doszło podczas wyborów prezydenckich w 2010 r.
Obaj byliśmy wtedy w gronie 17-tu osób zarejestrowanych na kandydata Prezydenta RP i obaj wspieraliśmy się nawzajem.
Ja zbierałem podpisy dla siebie i Kornela, a Kornel dla mnie.
Po katastrofie w Smoleńsku – za zgodą Lecha Kaczyńskiego – udałem się tam jako jeden z trzech kandydatów na Prezydenta RP, ale jako mniej ważny i bez szans otrzymałem miejsce w pociągu specjalnym, więc żyję, a ś/p Lech Kaczyński i Jerzy Szmajdziński w samolocie.
Po tej tragedii w przyspieszonych wyborach nie miałem szans zebrać 100 000 podpisów i zaraz na początku maja przestałem je zbierać.
Z Kornelem spotkałem się też podczas pogrzebu Ani Walentynowicz i przez jakiś czas szliśmy razem. Następnym takim intensywnym czasem wzajemnych kontaktów były wybory parlamentarne 2015 r.
Kornel był w pewnym sensie „guru”  i koordynatorem u Kukiza. Byłem na konwencji wyborczej  komitetu Kukiza w Gdyni i po ich wewnętrznych kłótniach na bieżąco przez telefon zdawałem Kornelowi relację.
Wprawdzie otrzymałem propozycję, by startować z listy Kukiz ’15 do Senatu (pewnie nie musiałbym zbierać podpisów), ale widząc skłócenie i walki o stołki, a raczej miejsca na liście, tej propozycji nie przyjąłem, skoro zamierzałem występować przeciw wojnie polsko-polskiej PiS-PO.
Ostatni raz z Kornelem Morawieckim rozmawiałem w tym roku.
 Józef Franciszek Wójcik, kandydat na Senatora RP

Powiązane tematycznie

Anna Walentynowicz | spacer kuratorski

Redakcja

„By przerw nie spędzać na graniu i mediach społecznościowych”

Redakcja

GIS: zalecenia dla udających się do Chin

dr. Zdrówko

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie