Historia Polityka Redakcja poleca

Kornel Morawiecki

Kornel Morawiecki//Wikimedia Commons
Kornel Morawiecki//Wikimedia Commons

Zmarł Kornel Morawiecki, mój serdeczny przyjaciel, z którym nie tak dawno rozmawiałem telefonicznie. Kornela poznałem za pośrednictwem Ani Walentynowicz i Gwiazdów.

Na początku lat dziewięćdziesiątych z Gwiazdami i Anią byłem działaczem „Poza Układem„, o tej nazwie był też wydawany biuletyn. Kornel Morawiecki i „Solidarność 80” była poza układem z Magdalenki i dlatego już wtedy nawiązała się nasza znajomość.
Początkowo były to tylko kontakty przez Anię Walentynowicz. Może mało kto wie, że Ania była taką „książką telefoniczną”. To niezwykłe, że z pamięci podawała numery telefonów do wielu osób z „Solidarności”.
Pamiętam, gdy dzwoniliśmy do Kornela na początku 1993 r., gdy  zapadła decyzja o naszym udziale w wyborach do Sejmu w opozycji do liberałów z „okrągłego stołu”,  i do uwłaszczania się nomenklatury komunistycznej w przedsiębiorstwach państwowych. Kornel był takim naszym przyjacielem i „guru” na Śląsku.
Dziś już chyba mało kto pamięta, że wtedy powstawały partie  o wręcz  kuriozalnych nazwach: „Przyjaciół piwa”, Przyjaciół whisky”,  „Ślepych”, „Łysych”, „Kulawych” i Bóg jeszcze wie jakich jeszcze. W sumie powstało około 250 partii, a chodziło o to, by pod pozorami demokracji zamącić ludziom w głowie.
W tej mętnej wodzie przebieg transformacji było łatwiej kontrolować i zamieniać władzę polityczną na ekonomiczną. Było to do tego stopnia sterowane, że większość sekretarzy PZPR stawała się nagle przedsiębiorcami, a najbardziej ideowych działaczy Sierpnia z życia politycznego eliminowano.
Kornel Morawiecki i „Solidarność 80″ są tego najlepszym przykładem. W „Aktualnościach” mojej strony z tamtego okresu są obszerne relacje. Do takiej bezpośredniej współpracy z Kornelem doszło podczas wyborów prezydenckich w 2010 r.
Obaj byliśmy wtedy w gronie 17-tu osób zarejestrowanych na kandydata Prezydenta RP i obaj wspieraliśmy się nawzajem.
Ja zbierałem podpisy dla siebie i Kornela, a Kornel dla mnie.
Po katastrofie w Smoleńsku – za zgodą Lecha Kaczyńskiego – udałem się tam jako jeden z trzech kandydatów na Prezydenta RP, ale jako mniej ważny i bez szans otrzymałem miejsce w pociągu specjalnym, więc żyję, a ś/p Lech Kaczyński i Jerzy Szmajdziński w samolocie.
Po tej tragedii w przyspieszonych wyborach nie miałem szans zebrać 100 000 podpisów i zaraz na początku maja przestałem je zbierać.
Z Kornelem spotkałem się też podczas pogrzebu Ani Walentynowicz i przez jakiś czas szliśmy razem. Następnym takim intensywnym czasem wzajemnych kontaktów były wybory parlamentarne 2015 r.
Kornel był w pewnym sensie „guru”  i koordynatorem u Kukiza. Byłem na konwencji wyborczej  komitetu Kukiza w Gdyni i po ich wewnętrznych kłótniach na bieżąco przez telefon zdawałem Kornelowi relację.
Wprawdzie otrzymałem propozycję, by startować z listy Kukiz ’15 do Senatu (pewnie nie musiałbym zbierać podpisów), ale widząc skłócenie i walki o stołki, a raczej miejsca na liście, tej propozycji nie przyjąłem, skoro zamierzałem występować przeciw wojnie polsko-polskiej PiS-PO.
Ostatni raz z Kornelem Morawieckim rozmawiałem w tym roku.
 Józef Franciszek Wójcik, kandydat na Senatora RP

Powiązane tematycznie

Czekanie na kryzys

Homo Politicus

Gdynia na szczycie UNICEF

Redakcja

Stowarzyszenie „FLAUTA” Gdynia ogłasza!

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie