Image default
Felietony Redakcja poleca

Jak „CZERWONA DZIEWICA” stała się autorytetem prawniczym

No i staliśmy się świadkami starcia dwóch prawniczych autorytetów. A właściwie rzeczywistego autorytetu z „autorytetem” PIS-owskim. I gdy się przyjrzymy temu PIS-owskiemu „autorytetowi”, będziemy mieć obraz tego, w jaką cywilizacyjną otchłań spadł nasz kraj, jak daleko od Europy znaleźliśmy się po zaledwie 4 latach rządów bolszewików.

Znaleźliśmy się w zwykłym szambie, skoro „coś”, co nie spełniało warunków, aby być sędzią Sądu Okręgowego, jest obecnie uznawane przez rządzących za jeden z największych autorytetów prawniczych w kraju.

Z jednej strony I Prezes Sądu Najwyższego Profesor Małgorzata Gersdorf. O niej dziś pisać nie będę, bo nawet głupio by mi było mieszać jej osobę z fekaliami, którym poświęcony jest ten post. Po przeciwnej stronie Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, jak na razie bez tytułów naukowych. Ale zapewne wkrótce PIS wymyśli dla niej jakąś „szybką ścieżkę” dojścia do profesury, z pominięciem doktoratu, habilitacji i wymaganych osiągnięć naukowych. Skoro z Patryka Jakiego potrafili w ciągu 6 miesięcy zrobić doktora, to i tu im się z pewnością uda.

CV Przyłębskiej to w zasadzie całe pasmo ciemnych plam. To, że jej ojciec był komuchem i to nie byle jakim, bo m.in. wieloletnim członkiem rady programowej PZPR, to akurat nie było jej winą. Ale już jej winą było to, że należała do komunistycznej studenckiej przybudówki PZPR. Wstąpiła do niej w 1978 r., już po Ursusie i Radomiu, gdy ostatni uczciwi członkowie PZPR rzucali legitymacje partyjne. A ona poszła sobie w ślady tatusia. Musiała być wyjątkowo aktywna i zasłużona w szerzeniu ideałów socjalistycznych, skoro bardzo szybko awansowała do Rady Wydziałowej SZSP. Ja wtedy poszedłem inną drogą, byłem w NZS-ie. Dziś ona jest Prezesem TK, a ja, pisząc posty takie jak ten, muszę ukrywać się pod pseudonimem. O takich komunistycznych szmatach, jak ona lub Krystyna Pawłowicz, mówiliśmy wtedy „czerwone dziewice”. Nawet gdy oblewały wszystkie egzaminy, to i tak przechodziły na następny rok studiów. Egzaminującego wzywano po prostu do KW partii i śpiewająco zaliczały „poprawki”. Egzamin sędziowski złożyła z wynikiem dostatecznym.

Krótki epizod w Sądzie Rejonowym w Poznaniu. Potem przez 3 lata była konsulem i dyplomatą w ambasadzie w Kolonii i Berlinie. Obecnie ambasadorem w Berlinie jest jej małżonek, Andrzejek. Były działacz ZSMP, potem TW SB o pseudonimie „Wolfgang” (nr rejestracyjny: KWMO Konin 3889/1979). Miał postawiony zarzut kłamstwa lustracyjnego, ale po dojściu PIS-u do władzy uwolnił go od tego zarzutu PIS-owski IPN. A jakże by inaczej… Pod żałosnym pretekstem „braku materializacji i tajności” został również ukręcony łeb sprawie jego współpracy z SB. No, ale w końcu za kogo „czerwona dziewica” miała wyjść za mąż, jak nie za kapusia SB? Za Władka Frasyniuka?

W 2001 r. dzisiejszy PIS-owski „autorytet prawniczy” złożyła wniosek o powołanie na sędziego Sądu Okręgowego w Poznaniu. Jej kandydatura została negatywnie zaopiniowana przez właściwe organa SO z uwagi na liczne błędy przy wydawaniu orzeczeń, ponadprzeciętną liczbę uchylanych wyroków oraz wysoką absencję w pracy, co złożyło się na konkluzję, że „jej powrót do orzekania byłby niekorzystny dla wymiaru sprawiedliwości”. Chyba w całej historii tego sądu nie było tak miażdżącej opinii o jakimś sędzim. Do przyczyn licznych uchyleń wyroków wydanych przez dawną „czerwoną dziewicę” należało m.in.: „nieprzeprowadzanie postępowania dowodowego przed wydaniem wyroku, obraza prawa materialnego, pomijanie w orzeczeniach podstawowych faktów sprawy, naruszanie granic swobodnej oceny dowodów oraz dokonywanie ustaleń sprzecznych z aktami spraw”. Dwukrotnie sąd wyższej instancji nakazał wpisanie do akt personalnych Przyłębskiej faktów rażącego naruszenia przez nią prawa (!) m.in. poprzez „sporządzenie wyroku nie zawierającego ustaleń faktycznych, analizy zgromadzonych dowodów ani wyjaśnienia podstawy prawnej (…)”. Czegoś nie rozumiecie?

A jednak w 2001 r. ta łamiąca prawo niedojda prawnicza została powołana na sędziego Sądu Okręgowego w Poznaniu i podjęła ponownie orzekanie! Jak myślicie, kto był wtedy ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym? Dobrze myślicie. Lech Kaczyński…

Kaczyński wkrótce przestał być ministrem i szybko również Przyłębska przestała być sędzią w SO. Znów poszła w „dyplomację”, choć żadnych szkół w tym kierunku nie kończyła. I znów w Berlinie… Wygląda na to, że w tamtejszej ambasadzie zawsze musi być zatrudniony ktoś z rodziny Przyłębskich. Ale w marcu 2007 r. znów pojawiła się jako sędzia w SO w Poznaniu. Jak myślicie, kto był wtedy ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym? Dobrze myślicie. Zbigniew Ziobro, dawny zastępca Lecha Kaczyńskiego w MS…

I tak to od 20 lat pani Przyłębska wypływa jak gówno na powierzchnię wtedy i tylko wtedy, gdy wymiarem sprawiedliwości rządzą bolszewicy z PIS-u. Przypadek? Hahahaha… A teraz jeszcze to ”coś” przeistacza się w kucharkę Prezesa, podejmuje go sobotniki obiadkami i zabawia opowiadaniem anegdot. I wcale nie przeszkadza jej to w ciągłym powtarzaniu, że jest apolitycznym Prezesem TK i w żaden sposób nie wykonuje poleceń swojego Prezesa w sprawach terminów rozpraw TK, ustalania składów orzekających, no i samych wyroków.

Zaś zastępcą pani Przyłębskiej w TK jest pan Mariusz M. Który nawet w PIS-ie ma opinię chama wyjątkowego, mogącego o palmę pierwszeństwa w tym chamstwie konkurować z samą Krystyną Pawłowicz, dziś też już zasiadającą w TK. Zanim pan Mariusz został, jako „dubler” (czyli niezgodnie z prawem), powołany do TK przez Jaśnie Nam Panującego Andrzeja Dudę (słynne tajne ślubowanie „dublerów” o 2 nad ranem), wypisywał na forach społecznościowych takie komentarze, że aż dziw, że nikt mu nie wytoczył procesu. Jeśli jego oponent polityczny był kobietą, to pisał do niej pieszczotliwie „ty k…” lub „ty parszywa suko”. Jeśli był facetem, to pan Mariusz zwracał się do niego zwykłym ”ty ch…”. Generalnie do wszystkich zaś pisał „my was rozpier…!” lub „my was wszystkich zajeb…!”. Gdy został przez PIS wyznaczony na kandydata na sędziego TK te wpisy… zniknęły w ciągu 24 h. A szkoda, bo mogłyby się stać kanwą pracy magisterskiej zatytułowanej np. „Kompetencje, poziom moralności oraz kultury sędziów TK w czasach rządów PIS na przykładzie pp. Przyłębskiej, Pawłowicz, Piotrowicza i Muszyńskiego”.

W 2018 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że pan Mariusz nie ma prawa zasiadać jako sędzia w TK, ani oczywiście być jego wiceprzewodniczącym. Pan Mariusz skwitował to orzeczenie po swojemu: ”i ch…z tego, że nie mam prawa!”. Znacznie wcześniej, bo jeszcze w grudniu 2015 r., TK orzekł (jeszcze pod przewodnictwem Prof. Rzeplińskiego), że Andrzej Jakubecki został wybrany na sędziego TK zgodnie z Konstytucją i Jaśnie Nam Panujący Andrzej Duda ma obowiązek przyjąć od niego ślubowanie. Nie przyjął do dziś. Na to właśnie miejsce wskoczył ten, który jeszcze niedawno do kobiet zwracał się per „ty parszywa suko”.

I jeszcze parę ciekawostek. O pracy pana Mariusza w UOP w latach 90. XX w. pewnie wszyscy słyszeliście. Już sam ten fakt dyskwalifikował go jako kandydata na sędziego TK. Ale nie wiecie, że w latach 1998-2002 był zatrudniony w ambasadzie RP w… Berlinie! Akurat wtedy, gdy była tam zatrudniona także pewna blond niedojda, a dziś „autorytet prawniczy”! Z Berlina na zbity pysk wyrzucili go Niemcy. Chyba nie chodziło im tylko o jego wrodzone chamstwo, bo dali mu na opuszczenie ich terytorium zaledwie 24 h. Był też współpracownikiem ikony polskiej dyplomacji minister Anny Fotygi. Ba, był również członkiem komitetu naukowego II i III Konferencji Smoleńskiej (w latach 2013 i 2014), zajmującego się „analizą” okoliczności zamachu…

I na zakończenie, bo już mi się rzygać chce, gdy piszę nazwiska Przyłębskiej lub Muszyńskiego. Pan Mariusz w charakterystyczny dla siebie sposób, jak na prawdziwego patriotę i przykładnego katolika przystało, skomentował śmierć Profesora Władysława Bartoszewskiego. Powiedział: „Bóg zaczyna się uśmiechać do Polaków”…

I dziś tacy ludzie podważają poszanowanie dla prawa, kompetencje, uczciwość i kulturę osobistą I Prezes SN Profesor Małgorzaty Gersdorf.

Jak się z tym czujecie?

Straciłem ostatnio kilka osób udostępniających posty. A sam jeszcze przez 4 dni mam bana na publikowanie w grupach. Więc tym bardziej udostępniajcie ten tekst gdzie się da, komu się da i kiedy się da…

zdjęcie z posta OLGA i JA

Olga i Ja.

Powiązane tematycznie

Książka na telefon?

Redakcja

Przyłbice dla szpitali od Akademii Marynarki Wojennej

Redakcja

Groźny precedens

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie