Biznes Wersje i kontrowersje

I co ja o tym myślę? czyli PEWiK

Zygmnt Zmuda-Trzebiatowski

Dzisiejsza sesja za nami – pora podsumować wątek PEWiK, który wywołał wiele emocji w Gdyni i nie tylko.
Czemu w ogóle je wywołał?

Bo projekt uchwały, z którego wynikało, że Gdynia planuje sprzedać do 49% udziałów w PEWiK, pojawił się znikąd, bez uprzedzenia – żaden z radnych nie słyszał o nim wcześniej i każdy czuł się zaskoczony

Bo sam projekt, opisując procedury i zawierając wiele sformułowań, w ogóle nie tłumaczył, czemu w ogóle powstał, w jakim celu, co było przyczyną, czy jest już bardzo konkretną przymiarką, czy mglistą wizją

Bo, jak się okazało, o samym pomyśle nie wiedzieli nawet pracownicy firmy, ani związki zawodowe, które dowiedziały się z mediów, dwa dni przed sesją

Bo nigdy wcześniej w naszym mieście nie było tego typu konceptów i pomysłów – narzędzie nieznane, nietestowane – a motywacje do sięgnięcia po nie – w ogóle nie ujawnione w materiałach.

Można powiedzieć tyle – tak fatalnie „zwodowany” temat sam się prosi o wielkie emocje, musi wywołać zaniepokojenie, konsternację, dezorientację i gniew. I te uczucia wywołał.

Jestem zdziwiony, że w naszym mieście, tak wielką (niektórych zdaniem, zdecydowanie zbyt wielką) wagę przywiązującym do promowania wizerunku i PR, ów pomysł został przedstawiony najgorzej jak to możliwe.

     fot. Czesław Mikolajew

A zatem od paru dni mamy wielkie emocje.

Ludzie pytają, denerwują się, złorzeczą, skojarzenia z sąsiadem zza miedzy (słuszne, czy nie) nasuwają się od razu, a my, radni, mamy podobny kłopot – czyli mało wiemy.

Napisałem od razu interpelację, ale odpowiedź dostanę po 14 dniach – czyli po sesji. Nie jestem członkiem branżowych komisji, które omawiają ten temat, ale, jak się okazuje, i tak zwołano je w takim terminie, że pani wiceprezydent, odpowiedzialna za temat, była wtedy poza Polską, bez szans na udział w posiedzeniu.

Wczoraj pojawił się sygnał, że pracownicy, którzy dowiedzieli się o temacie z mediów poprzedniego dnia, są zaniepokojeni i chcą się spotkać z radnymi.

Zorganizowałem zatem takie spotkanie, załatwiłem salę, zaprosiłem wszystkich radnych – odbyło się ono dzisiaj przed sesją.

Poza pracownikami pojawiło się na nim 5 radnych: Patryk Felmet, Bogdan Krzyżankowski, Ireneusz Bekisz, Mariola Śrubarczyk-Cichowska i ja.

Niestety, nie przyszedł ani jeden radny Samorządności. Smutne, choć nie zaskakujące. Była za to pani wiceprezydent, dobrze przygotowana, z dużym spokojem i konkretnie udzielająca wyjaśnień.

Podczas spotkania zadałem pytanie, czy opóźnienie głosowania choćby o 2 tygodnie, byłoby wartością dla pracowników (mieliby czas na dokładniejsze analizy, poznanie dokumentów, wyliczeń i symulacji finansowych) i dla radnych. Jedni i drudzy potwierdzili.

Pani wiceprezydent, wskazująca na potrzebę by wszystkie gminy – udziałowcy podjęły uchwały mniej więcej w tym samym czasie, obiecała, że sprawdzi, czy są przeszkody, by Gdynia głosowała jako ostatnia, a nie jako druga.

Wiadomym było, że w tym miesiącu i tak już ani Rumia, Reda czy Kosakowo, już głosować nie będą.

       fot. Czesław Mikołajew

No i ruszamy na sesję.

Trwa dyskusja, argumenty, pytania, obawy, nadzieje, wątpliwości. Na galerii słucha nas spore grono mieszkańców,  w tym pracowników spółki, której uchwała dotyczy, a którzy są zdezorientowani, zaskoczeni i zaniepokojeni.

W toku dyskusji pytam panią wiceprezydent, czy odroczenie głosowania jest możliwe, skoro zależy na tym pracownikom, wobec których ktoś nie dopełnił obowiązku i zachował się po prostu nieprofesjonalnie i nieprzyzwoicie i zależy również części radnych.

Pada odpowiedź, że nie ma przeszkód formalnych, ale pani prezydent wolałaby tego nie odwlekać, bo byłoby to nielojalne w stosunku do innych gmin. I w tym głosowaniu – wyborze między lojalnością wobec własnych mieszkańców, zaniepokojonych pracowników, radnych, którzy potrzebują mieć więcej danych zanim podejmą strategiczną decyzją a lojalnością wobec włodarzy innych miast, rada wybrała to drugie, przyjmując uchwałę już teraz, dzisiaj.

Przy czym zostało wyraźnie powiedziane, że owe 2 tygodnie więcej na rozmowy, konsultacje i DIALOG nie zaszkodziłyby procesowi.

       fot. Czesław Mikolajew

I co ja o tym myślę?

1. Taki sposób przygotowania tak strategicznej uchwały, że radni nie są w stanie w toku samodzielnej lektury ustalić jaki jest jej cel, geneza, założenia, uwarunkowania, jest mega zły i nie powinien mieć miejsca.

2. To, że pracownicy spółki, która niebawem ma zostać obciążona spłacaniem wielomilionowego długo (co istotnie na nią wpłynie), dowiadują się o takim zamiarze z mediów dwa dni przed sesją – choć zarząd podobno został zobligowany kilka miesięcy temu do prezentacji pomysłu – jest skandalem i najprawdopodobniej aktem sabotażu.

3. Sytuacja, w której jedna z branżowych komisji omawiających ten temat zwołana jest w terminie, gdy kluczowy rozmówca jest za granicą, jest dramatycznie słaba i amatorska. Jest też dowodem fasadowości pracy komisji.

4. Sytuacja, w której na spotkanie, o które proszą pracownicy spółki, nie przychodzi nikt z radnych Samorządności, wystawia radnym bardzo złe świadectwo.

5. To, że rada miasta nie chce odroczyć swojej decyzji – choć może i niczego to nie zniweczy, a o odroczenie proszą ci, których to będzie dotyczyć i którzy nie ze swojej winy nie zostali poinformowani o pomyśle – jest odwróceniem się plecami do ludzi, którzy nas wybierają i których reprezentujemy.

6. To, że w tak ważnej i budzącej emocje sprawie nie decyduje się zabrać głosu żaden radny Samorządności utwierdza mnie w przekonaniu, że odejście z tego grona było oczywistą decyzją. Nie zaprotestowali, że dowiedzieli się późno, nie zdziwiło ich to, gdy szczegóły poznali na ostatnią chwilę, nie poczuli solidarności z tymi, którzy poczuli się oszukani i ominięci i nawet nie czuli się w obowiązku odezwać słowem podczas sesji. Tak – to nie jest mój świat.

7. To, że rada miasta daje zgodę prezydentowi na – de facto – zadłużenie na długie lata spółki w zamian za nie wiadomo jaką kwotę nie wiadomo na jakich warunkach nie wiadomo od kogo i nie wiadomo w jakim celu – jest w moim przekonaniu błędem i zachowaniem rodem klienta skuszonego „chwilówką”: Dają, to biorę, nie wiem wprawdzie na co, ale kasa się zawsze przyda. Tu pokusa jest duża, bo można wziąć i wydać kasę, a długi spłacać będzie kto inny. Ktoś powie: PEWiK duża, bogata firma – da sobie radę spokojnie i będzie to płacić, a my kasę dobrze wykorzystamy. Skąd wiedzieć, że dobrze, skoro nie wiadomo (nawet wstępnie) na co? No i wreszcie: a skąd PEWiK weźmie te pieniądze? No wiadomo: z jedynego źródła, które ma, czyli z opłat za usługi. Czyli od nas, z naszych rachunków za wodę. Być może większość z nas zgodzi się płacić taki rachunek, wiedząc, że przynajmniej dzięki pożyczonej kasie w Gdyni rozwiązano jakiś strategiczny dla miasta problem. Ja bym się zgodził – ale nikt z nas nie wie, ile będzie tej kasy, ani czy pójdzie na inwestycje, spłaty innych, droższych długów czy może wielki pokaz fajerwerków?

8. Chciałbym dialogu, chciałbym jasnych, zrozumiałych komunikatów, chciałbym jasno nazwanych intencji i szczerości. Nie czuję, że tak jest, gdy pracownicy dowiadują się w ostatniej chwili i nie od tych, od których powinni, gdy radni nie mają czasu i ochoty by z tymi ludźmi rozmawiać, a gdy dopiero z artykułu redaktora Krzysztof Katka w dniu sesji dowiaduję się nareszcie, że chodzi o bardzo konkretny fundusz. Pan redaktor ma talent w tropieniu i łączeniu faktów i uzyskiwaniu informacji, które niekoniecznie są łatwo dostępne, ale zadaniem radnych nie powinno być domyślanie się, co prezydent miał na myśli i czego nie dopowiedział.

9. I to wszystko jest do d.. (pupy)

Zygmunt Zmuda Trzebiatowski/FB

Powiązane tematycznie

Watykan za zamkniętymi drzwiami

Piotr Sobolewski

Gdynia na Expo Real w Monachium

Redakcja

Półkolonia Gdańsk: SAUR z dywidendą 6,5 mln zł, krocie dla zarządu

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie