Image default
Felietony Polityka Z kraju Ze Świata

MINĄŁ GRUDZIEŃ 2019. Krótkie komentarze do wybranych wydarzeń tego miesiąca.

  1. Ustawa represyjna PiS to wstęp do miękkiego autorytaryzmu
    20 grudnia 2019.

Autor: Kamila Kotusz/Agencja Gazeta

Nowelizacja jest przez jej krytyków nazywana kagańcową lub represyjną. Jej obrońcy protestują. Jasno wyraził to p. Cymański, który pouczył, że projekt nie jest represyjny, ale dyscyplinujący, bo dyscyplina to nie represja.

Oto lista przypadków odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów znajdująca się w/w poselskim projekcie nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustawach i zawarta w artykule 107 § 1: sędzia (w tym sędzia Sądu Najwyższego i sędzia sądu wojskowego) odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe (dyscyplinarne), a w szczególności za:

  1. oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa, w tym odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z konstytucją lub ratyfikowaną umową międzynarodową nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny;

  2. działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości;

  3. działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego lub skuteczność jego powołania;

  4. działania o charakterze politycznym;

  5. uchybienie godności urzędu.

Projekt przewiduje karę złożenia z urzędu i kary finansowe oraz rozszerza uprawnienia rzeczników dyscyplinarnych, prokuratury i Izby Dyscyplinarnej SN wobec sędziów. Ponadto zwiększa zakres nadzoru ministra sprawiedliwości, Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nad sądami oraz ogranicza rolę samorządu sędziowskiego. I wreszcie przewiduje specjalny tryb wyboru pierwszego prezesa SN.

Moim zdaniem zwiększony nacisk na przestrzeganie dotychczasowych przepisów, można uznać za dyscyplinowanie sędziów, natomiast zwiększenie nadzoru ministra sprawiedliwości oraz ograniczenie roli samorządu sędziowskiego i inne- to już odwetowe represje.

20 grudnia wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Věra Jourová napisała do Prezydenta Andrzeja Dudy, Marszałkini Sejmu Elżbiety Witek, Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego oraz Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, by wstrzymali prace nad projektem tzw. ustawy dyscyplinującej.

„Wszystkie wprowadzane przepisy muszą być w zgodzie z porządkiem prawnym Unii Europejskiej. Nie powinny prowadzić do dalszych naruszeń praworządności w Polsce” – przypominała polskim władzom unijna komisarz.

Jak wiemy ustawa ta jednak trafiła do sejmu i pomimo negatywnej opinii co do jej zgodności z Konstytucją – wydanej przez Kancelarię Sejmu została ona uchwalona 20 grudnia 2019 r. i przekazana do senatu. Marszałek senatu, widząc zlekceważenie przez sejm opinii Kancelarii Sejmu, zdecydował się na wykorzystanie Komisji Europejskiej, której wiceprzewodnicząca napisała list do niego i czołowych polskich polityków w tej sprawie. Marszałek senatu będący jedynym dysponentem tej ustawy miał nie tylko obowiązek ale i prawo, przed głosowaniem, wyjaśnić wszystkie sprzeczności tej ustawy z Konstytucją i prawem europejskim.

Dziwne jest postępowanie pani marszałek Witek. Złożyła ślubowanie na przestrzeganie Konstytucji, otrzymała negatywną opinię o niezgodnościach projektu ustawy z Konstytucją od prawników sejmu i zamiast polecić dostosowanie projektu do Konstytucji, skierowała go do szybkiego uchwalenia, głównie przez posłów PiS. Czyżby uchwalający ją posłowie także nie biorą na serio składanego ślubowania przestrzegania Konstytucji (i prośby do Wszechmogącego o pomoc w jego dotrzymania)?

Ujmijmy to syntetycznie:

  1. do marszałka sejmu trafia poselski projekt nowelizacji prawa tzw. projekt ustawy represyjnej;
  2. Kancelaria Sejmu w swej opinii stwierdza, że projekt ten zawiera treści niezgodne z Konstytucją;
  3. Marszałek Witek zamiast ten projekt odesłać do poprawy, zgodnie ze złożonym ślubowaniem przestrzegania Konstytucji, poddaje go szybkiemu procesowaniu;
  4. Posłowie PiS wbrew opinii Kancelarii Sejmu o niezgodnościach ustawy z Konstytucją, odrzucając poprawki opozycji, wbrew składanym ślubowaniom o przestrzeganiu Konstytucji, ten projekt niezgodny z Konstytucją uchwalają.

Jest to najbardziej spektakularny przypadek lekceważenia Konstytucji i składanych ślubowań poselskich. Wydaje się, że dla PiS najwyższym prawem jest SŁOWO PREZESA.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1936608,1,ustawa-represyjna-pis-to-wstep-do-miekkiego-autorytaryzmu.read

https://passent.blog.polityka.pl/2019/12/12/kreca-bicz-na-sedziow/

2. Czy opozycja mogła wyrzucić ustawę represyjną (wymienioną w p.1) z porządku obrad ale nie przyszła?

W Sejmie głosowano nad zdjęciem z obrad ustawy dyscyplinującej. Nie było aż 34 posłów PiS. Gdyby opozycja stawiła się w komplecie (213 osób), mogłaby wygrać głosowanie. Ale do pracy nie przyszło 40 posłów: 11 z KO (8 proc.), 12 z Lewicy (24 proc.) i 7 z PSL (23 proc.). Zabrakło m.in. Kluzik-Rostkowskiej, Gduli, Żukowskiej, Biejat, Nowickiej, Napieralskiego.

Z drugiej stronu sprawa wydaje się nie taka oczywista. Ta ważna dla PiS ustawa była głosowana jako druga w kolejności i jeżeli PiS niespodziewanie przegrał by pierwsze głosowanie to np. zarządzona, przez marszałka Witek, przerwa dawałaby możliwość szybkiego uzupełnienia potrzebnej liczby posłów PiS. Pamiętajmy, że w czasie sesji sejmu posłowie zwykle przebywają w Warszawie i rządzący mają przewagę 10 mandatów nad pozostałymi posłami (235 do 225). Tak więc możliwość wyrzucenia tej ustawy z porządku obrad sejmu była bardzo wątpliwa. Wielu nieobecnych ze strony opozycji zostało za to ukaranych. Moim zdaniem wszyscy posłowie nieobecni i nieusprawiedliwieni powinni ponosić za to jakieś konsekwencje, ponieważ udział w głosowaniach jest ich jednym z najważniejszych obowiązków.

O takim możliwym sposobie uniknięciu odrzuceniu ustawy przez Opozycję dowiedziałem się z dyskusji telewizyjnej na ten temat.

https://oko.press/opozycja-mogla-wyrzucic-ustawe-dyscyplinujaca-z-porzadku-obrad-ale-nie-przyszla/

3.NOBLISTKA

Wręczenie Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk 10 grudnia 2019

FRAGMENT MOWY NOBLOWSKIEJ

„Męczące „ktoś”, „coś”, „gdzieś”, „kiedyś” może dziś być bardziej niebezpieczne niż wygłaszane z absolutną pewnością bardzo konkretne i określone idee – Ziemia jest płaska, szczepionki zabijają, ocieplenie klimatyczne jest bzdurą, a demokracja w wielu krajach nie jest zagrożona. „Gdzieś” toną „jacyś” ludzie, próbujący przeprawić się przez morze. „Gdzieś” od „jakiegoś” czasu trwa „jakaś” wojna.”

https://www.tygodnikpowszechny.pl/czuly-narrator-161615

Chociaż Polacy są dumni z tej nagrody to są, wśród nas, także wyjątki:

„To obrzydliwa insynuacja, fałsz, kłamstwo” – mówił Grzegorz Braun (Konfederacja) o „Księgach Jakubowych” Olgi Tokarczuk na sejmowej komisji kultury. „To jest literatura, proszę pana, powieść. Nie wiem, czy pan słyszał o tym gatunku” – odpowiadał Krzysztof Mieszkowski (.N). Marek Suski (PiS) uznał, że wypowiedzi Tokarczuk są „głupie i szkalujące nas jako naród”.

OKO.PRESS\UTWORZONY PRZEZ: AGATA SZCZEŚNIAK

Suski: „Nobel nie jest immunitetem na głupotę”. Braun: „Tokarczuk jest pisarką żydowską”

https://www.facebook.com/oko.press/posts/2496621477266054/

4. BANAŚ (c.d.)

2.12.2019

Dlaczego Banaś nie odchodzi sam – łatwo zrozumieć. Choćby dlatego, że straciłby immunitet, który będzie mu bardzo potrzebny. Ale dlaczego PiS mianował taką postać na tak newralgiczne stanowisko?

Dwie największe ofiary tzw. afery Banasia to prezes Kaczyński i minister Kamiński – dokładnie ci dwaj, którzy spotkali się z prezesem NIK i oczekują jego rezygnacji. Prezes partii rzadko spotyka się z odmową we własnych szeregach. Od czasu Glapińskiego (prezes NBP, bliski Kaczyńskiemu) nikt nie odważył się na niesubordynację. No a teraz ten Banaś. Kto by pomyślał, że człowiek, który ma tyle za uszami, powie „nie”.

Banaś miota się jak w sieci, jest osaczony, kierowca a to wiezie dymisję na Wiejską, a to zawraca na Filtrową. Sądzę, że Banaś liczy, co mu się bardziej opłaca.

Przede wszystkim chodzi o to, kto będzie następcą prezesa NIK, ponieważ to jest najważniejsza instytucja kontrolna w kraju. Jej ludzie mogą węszyć w każdym ministerstwie, w każdym banku, urzędzie, w każdej spółce skarbu państwa. Mogą uszyć buty każdemu, każdego nękać. Upolityczniony NIK jest bezcenny dla jej dysponenta. Dlatego stanowisko jej prezesa jest kluczowe. Nowego prezesa nie można wybrać bez większości w Senacie, bo tej PiS i spółka nie mają. Wykombinowali więc, żeby w piśmie z rezygnacją Banaś wskazał ich człowieka jako tymczasowego następcę, pełniącego obowiązki prezesa NIK. PiS oczekuje, że odchodzący prezes wyznaczy Tadeusza Dziubę, jednego z dwóch wiceprezesów wskazanych przez partię i mianowanych kilka dni temu przez Banasia. W ten sposób Kaczyński chciał pozbyć się Banasia i zachować dla siebie NIK na lata, nawet po ewentualnych wyborach.

Banaś nie jest w ciemię bity i wie, że prawo do mianowania swojego p.o. to może jego ostatnia ważna prerogatywa. Za mianowanie Dziuby PiS musiałby się prezesowi dobrze odwdzięczyć – gwarancje dla syna (intratny etat w banku), porozumienie z „niezawisłą” prokuraturą? Różne są możliwości. W ostatnim oświadczeniu Marian Banaś zapowiedział nawet możliwość zrzeczenia się immunitetu. Ale przede wszystkim zasłaniał się dobrem Najwyższej Izby Kontroli, której standardy ustalił jeszcze Lech Kaczyński. NIK jako tarcza, były prezydent jeden z poprzedników Banasia na tym stanowisku – prezes mobilizuje wszystkie siły. I może czekać, bo prokuratura nie postawi zarzutów z dnia na dzień.

Władza jest natomiast w niedoczasie. Z każdym dniem jest bliżej wyborów. Prezes NIK – „pancerny Marian” – nie jest już kryształowy. Służby się skompromitowały, Mariusz Kamiński również, cień pada na rząd..

Ciekawe jak casus Banaś byłby rozwiązany w państwie demokratycznym, z udziałem ludzi honorowych. Widzę kilka możliwości. 1) Dymisja Banasia. 2) Parlamentarna  komisja śledcza do sprawy Banasia i odpowiedzialności służb. 3) Dymisja rządu i wybory parlamentarne. Chętnie zapoznam się innymi propozycjami. Ruszmy głową! – pisze Passent.

https://passent.blog.polityka.pl/2019/12/02/bez-wodki-nie-zrozumiesz/

https://passent.blog.polityka.pl/2019/12/04/po-nitce-do-klebka/

5. Słowa Stalina w ustach Putina

27 grudnia 2019

Ironiczny sowiecki bard Juz Aleszkowski w piosence „Товарищ Сталин, вы большой ученый” (Towarzyszu Stalinie, wielki z was uczony) kpił z zapędów dyktatora do bycia znawcą w każdej dziedzinie, w tym w językoznawstwie. W 1950 roku Stalin wydał pod swoim nazwiskiem pracę naukową „Marksizm a zagadnienia językoznawstwa”; broszura ta stała się obowiązkową wykładnią dla wszystkich, którzy w ZSRR mieli do czynienia z badaniami nad językiem i nie tylko. Słowa pieśni, spopularyzowanej później przez Władimira Wysockiego, nieoczekiwanie znów nabrały aktualności w świetle ostatnich wystąpień Władimira Putina na tematy historyczne. Prezydent prezentuje się jako ekspert ds. historii XX wieku. Dodatkowo zapowiedział, że napisze obszerny artykuł poświęcony okolicznościom wybuchu II wojny światowej. Kilka tez swego przyszłego artykułu Putin przedstawił w serii wystąpień: winę za rozpętanie wojny ponosi bratający się z Hitlerem Zachód, a przede wszystkim Polska, współautorka rozbioru Czechosłowacji w 1938 r.; pakt Ribbentrop-Mołotow był tylko prostą konsekwencją przymilnej wobec Hitlera polityki ówczesnych antykomunistycznych i antysemickich reżimów, a Stalin jako jedyny przywódca nie splamił się osobistymi kontaktami z Fuhrerem. Putin w swoich ostatnich wypowiedziach uznał pakt Ribbentrop-Mołotow za konieczność historyczną („ZSRR jako ostatnie państwo w Europie zawarło z Niemcami pakt o nieagresji. A co mieliśmy zrobić? Zostać sam na sam [z Hitlerem]?”). Nie wspomniał natomiast o konsekwencjach paktu:

– rozbiorze Polski we wrześniu 1939 r. (nawet podkreślał: „jednostki Armii Czerwonej nie zajmowały tych terytoriów Polski. Niemieckie wojska tam weszły, potem się wycofały, a weszły wojska sowieckie”);

– napaści na Finlandię (wojna zimowa rozpoczęta 30 listopada 1939 r, przegrana przez Stalina podwójnie: militarnie i dyplomatycznie; za agresję ZSRR został wykluczony z Ligi Narodów, Finlandia nie utraciła niepodległości);

aneksji i okupacji trzech państw bałtyckich;

oderwanie Besarabii i Bukowiny od Rumunii;

zbrodni w Katyniu.

Po co ta krucjata historyczna teraz? Za miesiąc będzie rocznica wyzwolenia obozu w Auschwitz. Putin nie przyjedzie do Polski, a zamierza udać się na uroczystości do Jerozolimy, aby obchodzić tę rocznicę wspólnie z władzami Izraela. W tym kontekście używa argumentu o antysemityzmie Polski. Zbliża się 75. rocznica zakończenia II wojny. Ale jak tu świętować „niepokalaną Pobiedę”, skoro jest ona skażona „grzechem pierworodnym” paktu Ribbentrop-Mołotow? Więc i paktu trzeba bronić.

http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2019/12/27/slowa-stalina-w-ustach-putina/

6.Nacjonalizm

a). Smutna świąteczna opowieść. „Po co dajecie jedzenie nierobom?” – zapytali. A później zaatakowali gazem

24 grudnia 2019

W centrum Warszawy grupa neonazistów szarpała i zaatakowała gazem aktywistów rozdających jedzenie bezdomnym. „Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie” – mówiła jedna z wolontariuszek.

„Jedzenie zamiast Bomb” (ang. „Food not Bombs”), to ogólnoświatowy ruch, w ramach którego wolontariusze na całym świecie rozdają ciepłe posiłki i promują idee sprawiedliwości społecznej, sprzeciwiają się marnowaniu żywności i finansowaniu zbrojeń.

W Warszawie aktywiści od kilku miesięcy co niedzielę rozdawali posiłki w samym centrum miasta, na tzw. Patelni (plac przy stacji metra „centrum”, niedaleko Pałacu Kultury). 22 grudnia 2019 zostali zaatakowani przez grupę neofaszystów. Dostało się też przechodniom, którzy próbowali pomóc albo sprzeciwiali się hajlowaniu. Część atakujących udało się zidentyfikować.

https://oko.press/na-facebooku-hitler-w-reku-gaz/

b)”Prawdziwi Polacy” przynieśli wieniec na grób mordercy. „W rocznicę bohaterskiego czynu”

20 grudnia 2019

Wieniec na grobie zabójcy Gabriela Narutowicza, Eligiusza Niewiadomskiego. Fot. Facebook.com / Arkadiusz Żołnierczyk

16 grudnia minęło 97 lat od zabójstwa pierwszego prezydenta w historii Polski, Gabriela Narutowicza. Morderstwa dokonał przedstawiciel skrajnej prawicy, narodowiec Eligiusz Niewiadomski. Zbrodnię tłumaczył tym, że Narutowicza w głosowaniu poparli parlamentarzyści mniejszości żydowskiej. Trudno w to uwierzyć, ale dziś są tacy, którzy Niewiadomskiego uważają za bohatera.

„Bandzior zabił prezydenta RP, bo rzesza oszalałych z nienawiści sączyła jad w serca i umysły takich jak on. Dziś kwiaty na grobie zbrodniarza składają kolejni otruci tamtym jadem, znów sączonym przez kolejnych szaleńców” – skomentował ks. Wojciech Lemański.

https://natemat.pl/294417,wieniec-na-grobie-zabojcy-gabriela-narutowicza-eligiusza-niewiadomskiego

7.„Wolni Ujgurzy, wolny Hongkong”. Starcia po wiecu solidarności.

22 grudnia 2019,

Oddziały prewencji policji rozpędziły w niedzielę tłum w centrum dzielnicy finansowej Hongkongu. Do starć doszło, gdy policja zaczęła usuwać uczestników pokojowego wiecu poparcia dla Ujgurów, muzułmańskiej grupy etnicznej z Sinciangu w Chinach. Protestujący mieli transparenty z napisami „Wolni Ujgurzy, wolny Hongkong” i „Fałszywa autonomia w Chinach przyczyną ludobójstwa”. W obozach internowania w Sinciangu może być przetrzymywanych nawet milion Ujgurów i innych muzułmanów.

https://tvn24.pl/swiat/hongkong-wiec-solidarnosci-z-ujgurami-i-starcia-z-policja-ra995250-2615157

Powiązane tematycznie

Wolność, równość… burzliwość

Homo Politicus

Bojerowe Mistrzostwa Świata 2020: Polacy na prowadzeniu!

Otwarte warsztaty dla uczniów z nauk ścisłych i przyrodniczych – ruszyły zapisy

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie