Polityka Wersje i kontrowersje

Do żadnego dobrobytu nigdy nie dojdziemy!

Mimo wielkiego poruszenia, nie wszyscy docenili jeszcze konsekwencje podniesienia płacy minimalnej do 4000 zł w 2023 roku. To nie jest zwyczajna podwyżka. To jest potężna interwencja w gospodarkę a nawet w całe społeczeństwo.

Zakładając bardzo optymistyczny scenariusz, że płace będą rosły tak szybko jak w zeszłym roku (ponad 7%), to w 2023 płaca minimalna wyniesie ponad 60% średniego wynagrodzenia. Najwięcej w OECD. Nigdzie tak nie ma. Lewica ze Szwecji, Danii i Francji patrzyłaby na nas z z uznaniem, bo nawet oni tak daleko się nie posunęli.

Miesięczny minimalny koszt dla pracodawcy wyniósłby prawie 5 tysięcy złotych. W przeliczeniu na godzinę pracy, to jest około 33 zł kosztu dla pracodawcy. Wzrosną koszty życia, konieczne będą duże podwyżki rent, emerytur, wynagrodzeń w budżetówce, spadnie konkurencyjność eksportu.

Polska będzie jedynym krajem na świecie, gdzie płaca minimalna będzie wyższa od kwoty wolnej od podatku!

Gwałtowny wzrost wynagrodzeń dla najmniej zarabiających odbije się też na pracownikach zarabiających do tej pory powyżej minimalnej. Ich pracodawcy nie będą mieli pieniędzy na podwyżki dla nich. Dojdzie do spłaszczenia wynagrodzeń. Może się okazać, że nawet 40% pracujących otrzymuje wynagrodzenie minimalne. Co drugi pracownik zarabiał będzie nie więcej niż 20% powyżej płacy minimalnej. Ludzie niezależnie od zawodu i wykształcenia będą zarabiać podobnie.

Zmniejszy się zachęta do uczenia się i podnoszenia kwalifikacji, bo wzrost kompetencji nie będzie prowadził do istotnego wzrostu wynagrodzenia. Zwiększać się będzie szara strefa, co zachęci rząd do likwidacji ryczałtowego ZUS dla przedsiębiorców, składki będą zależały od dochodu, co zlikwiduje sens płacenia pod stołem i jeszcze bardziej zwiększy koszty działalności.

Niepracujący dostaną pieniądze, najmniej efektywni dostaną podwyżki. Zapłacą za to ci którzy płacą podatki i ci którzy podwyżek już nie dostaną, bo zabraknie dla nich pieniędzy. Każdy komu się jeszcze chce dostanie po głowie, za to, że się wychyla.

Ta rewolucja socjalistyczna jest oczywiście bardzo optymistycznym scenariuszem. Zakłada przecież, że płace dalej będą rosły rekordowo szybko, po 7% rocznie. Jeżeli tak nie będzie, jeżeli dojdzie do spowolnienia a PiS nie zmieni swojej polityki, to czeka nas masowe bezrobocie, ogromny wzrost zadłużenia i gwałtowne podniesienie podatków.

To jest naprawdę bardzo ważne. My w tym momencie nie naśladujemy drogi do bogactwa państw wysoko rozwiniętych. My nawet nie naśladujemy polityki państw dobrobytu zaprowadzonej po osiągnięciu dobrobytu. My ich przebijamy! I to ZANIM osiągnęliśmy dobrobyt. Co musi skończyć się tym, że do żadnego dobrobytu nigdy nie dojdziemy. Bo bogactwa się nie dekretuje, nie wprowadza się go ustawą, nie zarządza się go na potrzeby kampanii wyborczej. Do bogactwa się dochodzi pracą. A ten rząd robi wszystko, by Polakom po prostu przestało się chcieć lepiej pracować.

Uczcie się młodzi języków, zwiększajcie swoje kompetencje, patrzcie jakie umiejętności są przydatne na całym świecie. Niedługo możecie tego bardzo potrzebować.

 

 

 

Moja partia to:

Powiązane tematycznie

Publicysta Adam Chmielecki nowym prezesem Radia Gdańsk

Redakcja

330 mln dywidendy dla Lipska – Gdańsk jak Zabłocki na mydle

Redakcja

Preferencje wyborcze do Sejmu RP

Homo Politicus

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie