FOT. CZESLAW DYRCZ
Historia Morskie sprawy Z Gdyni

Conrad – angielski marynista z polskim sercem

3 sierpnia od wielu lat co roku składamy kwiaty, by uczcić pamięć znanego marynisty. Joseph Conrad zmarł 3 sierpnia 1924 r. w Bishopsbourne w Wielkiej Brytanii.

Ten światowej sławy marynista, autor wielu książek i opowiadań wyjeżdżał z Polski jak Józef Konrad Korzeniowski, by zaciągnąć się na żaglowiec pływający pod banderą francuską. Był synem zesłańca Apollo Korzeniowskiego (za udział w przygotowaniu do powstania styczniowego) i żony Ewy, która wraz mężem i synem udała się do Wołogdy (potem przeniosła się do Czernihowa). Uczył się we Lwowie i Krakowie w różnych szkołach.

FOT. MAREK GRZYBOWSKI

Z Krakowa do Marsylii. Ale nauki nie ukończył i w wieku lat 17 udał się do Marsylii, bo jak twierdzą jego biografowie językiem francuskim posługiwał się tak biegle jak Francuz. Tam po pierwszej podróży w roli pasażera, zaciągnął się na żaglowiec. Pływał jako praktykant i steward. Jednak w wieku 20 lat przeniósł się pod banderę brytyjską. Jako obywatel Imperium Rosyjskiego, na statkach francuskich nie mógł pływać bez zezwolenia władz carskich. Patent kapitański uzyskał w 1886 r. pływając na statkach angielskich, a obywatelstwo brytyjskie w tym samym roku.

Zszedł na ląd i przed 40-tką wydał swoja pierwszą książkę. „Szaleństwo Almayera” to pierwsza pozycja Korzeniowskiego, którą wydał pod nazwiskiem Joseph Conrad, które przybrał przenosząc się do Albionu. Ożenił się w 1986 r. z osiemnastoletnią Angielką Jessie George i miał dwoje synów, Alfreda Borysa i Johna Aleksandra. Pływał do 1894 r. na różnych jednostkach, w tym na statkach rzecznych w Afryce.

MAREK GRZYBOWSKI FOT. CZESŁAW DYRCZ

Styl Conrada nadspodziewanie silnie zaznaczył się w literaturze angielskiej. W Polsce Conrad kojarzony jest z lektur szkolnych, w których przewijały się takie znane tytuły jak: „Lord Jim”, „Jądro Ciemności” czy „Nostromo”. Pisarz jako tło swoich powieści i opowiadań wybrał egzotyczny Archipelag Jawajski. Wówczas, a nawet dziś, obszar mało znany. W wielu powieściach opisywał prawdziwe postacie, które ubarwiał literacko. Doszedł do takiej wprawy, że został uznany za jednego ze stylistów brytyjskiej literatury. Literaturoznawca Leo Robson twierdzi, że wielu pisarzy XX wieku przyznało się, że pisała pod wpływem stylu Conrada. Należeli do nich tak znani jak Francis Scott Fitzgerald czy William Faulkner i kilku innych. Conrad zapisał się silnie nie tylko w literaturze angielskiej, ale również polskiej i światowej. Jego powieści i opowiadania to w wielu przypadkach gotowe scenariusze filmowe. To także świetne dokumenty epoki, w których Conrad ilustruje nie tylko panujące zwyczaje i odzwierciedla stosunki społeczne i poglądy, za co kilkadziesiąt lat później przez biografów z Afryki posądzany był o rasizm. W 2009 „Jądro ciemności” i „Lord Jim” znalazły się także na liście 100 najlepszych książek literatury światowej Newsweeka. Wydawnictwo Modern Library na liście 100 najlepszych powieści anglojęzycznych XX wieku umieściło również powieści „Tajny agent” oraz „Nostromo”.

CONRAD pomnik fot. MAREK GRZYBOWSKI

Pomnik Conrada w Gdyni powstał m.in. z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Nautologicznego – przypomniał prof. Daniel Duda, honorowy prezes Towarzystwa. Wmurowanie kamienia węgielnego, to była skromna uroczystość. Natomiast odsłonięcie w 1976 r. odbyło się już z pompą i udziałem najwyższych władz. Autorami Pomnika Conrada są Zdzisław Koseda i Wawrzyniec Samp. Za popiersiem pisarza ustawiono stylizowane maszty z żaglami, nawiązując do barku „Otago”. Kwiaty pod pomnikiem złożyli m.in. przedstawiciele gdyńskiego samorządu, Elżbieta Sierżęga i Zenon Roda, dyrektor Biblioteki Gdynia, Natalia Gromow oraz prof. Marek Grzybowski, prezes Polskiego Towarzystwa Nautologicznego, kontradmirał Czesław Dyrcz, kpt. Tadeusz Hatalski i Grzegorz Kuleta, w imieniu Sławomira Rybickiego.

fot. MAREK GRZYBOWSKI

Józef Korzeniowski z polskiego Berdyczowa, gdzie urodził się 3 grudnia 1857 r., do angielskiego Bishopsbourne przebył drogę przez lądy, morza i rzeki. Do naszych serc trafił dzięki powieściom i opowiadaniom. Dobrze, że jego największy pomnik znajduje się w Gdyni, mieście z morza i marzeń. Dobrze, że pamiętają o nim samorządowcy i przedstawiciele organizacji społecznych. I to już koniec listy tych co pamiętają i spotykają się co roku nieopodal Wydziału Nawigacyjnego Uniwersytetu Morskiego, Akwarium Morskiego i gdyńskiej Mariny z licznymi klubami żeglarskimi. Może przypomną sobie za rok?

Zdjęcia: Marek Grzybowski, Czesław Dyrcz

Powiązane tematycznie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie