Image default
Felietony Polityka Redakcja poleca

Co nas czeka, jeśli ON wygra?

„Tylko płakać będą na ziemi zostawione przez was, wasze cienie…”

Co nas czeka, gdyby kandydat PIS-u wygrał jednak majowe wybory? Odpowiedź trudna nie jest. Czeka nas katastrofa. A w najbardziej optymistycznym wariancie – dalszy ciąg koszmaru. I to bez względu na to, czy PIS rządzić będzie do 2023 roku, czy też wcześniej zostanie zmuszone do oddania władzy. Jak się tak dobrze zastanowić, to kto wie, czy majowe wybory nie będą dla Polski ważniejsze, niż te ewentualne przedterminowe wybory do parlamentu za rok lub 2 lata. Zastrzegam. W tym tekście dużo ważniejsza jest jego 2. część.

PIERWSZE 20 MIESIĘCY. Na pierwszy rzut oka niewiele się zmieni. PIS będzie nadal dewastować kraj i bolszewizować wszystkie dziedziny naszego życia m.in. poprzez założenie kolejnego kagańca, tym razem na media niezależne. Im bardziej napięta będzie sytuacja w kraju, tym rządy PIS-u będą bardziej nerwowe, chaotyczne i restrykcyjne. A „główka” będzie nadal podPISywać wszystko, co mu położą na biurku. Ale chyba tylko do czasu… Wojna z Unią będzie trwać w najlepsze, a izolacja naszego kraju będzie postępować jeszcze szybciej, niż obecnie. Winę za dramatycznie pogarszającą się sytuacje materialną Polaków PIS będzie zwalać na cięcia w budżecie unijnym i na sankcje za łamanie u nas praworządności, które w końcu Bruksela wprowadzi. Pewnie już w przyszłym roku. Skończą się nowe transfery społeczne, bo w najbliższym czasie nie są planowane u nas żadne wybory. Zniknie więc potrzeba kupowania za wszelką cenę głosów różnych sprzedajnych… „rodaków”. Chyba, że niezadowolenie społeczne przybierze gwałtowne formy np. masowych demonstracji i starć ulicznych z siłami bezpieczeństwa.

Na sytuację gospodarczą kraju „główka” nie będzie mieć większego wpływu. Ale na sytuację polityczną już tak i to wpływ bardzo duży. Znacznie większy, niż obecnie. Sytuacja ta może się rozwinąć bardzo rożnie, a zależeć to będzie od kilku podstawowych czynników. 1/ od przebiegu i rezultatu wojny w PIS-ie, zmian na szczytach partii i jej dalszej jedności lub rozłamu 2/ od poparcia dla PIS-u i od zachowania się jego koalicjantów (czytaj – Gowina i jego posłów) 3/ od odmowy podporządkowania się żądaniom Unii lub pójścia jednak przez PIS na jakieś kompromisy 4/ od planów i postawy „główki”. Pomijam już w tych rozważaniach wpływ czynników zewnętrznych, który może jednak mieć znaczenie kolosalne. Choćby to, jak zachowa się UE lub czy Trump wygra nadchodzące wybory prezydenckie, czy nie.

Nie jestem w stanie w krótkim tekście zająć się prognozowaniem wszystkich możliwych wariantów. Bo przeróżnych „kombinacji” jest całe mnóstwo. Zresztą, to nie one są tematem tego posta. Skupię się więc tylko na prognozie pozycji, roli i zachowania „główki”. I w swoich rozważaniach przyjmę tylko 2 warianty, najbardziej moim zdaniem prawdopodobne.

WARIANT 1. Sytuacja gospodarcza stale się pogarsza (kryzys nie dotyczy zresztą tylko Polski), inflacja rośnie, a wraz z nimi niezadowolenia społeczne. Poparcie dla PIS-u oscyluje w granicach 30%, partia Gowina się waha, ale Zjednoczona Prawica zachowuje ono jednak minimalną większość w Sejmie. Przy takich założeniach właściwie wszystko zależeć będzie od słupków poparcia dla PIS-u i od ambicji „główki”. Im słabszy będzie PIS i jego władza, tym „główka”” będzie silniejszy i bardziej samodzielny. To pewne. W ogóle niemal na pewno nastąpi całkowite przeorientowanie relacji pomiędzy Nowogrodzką i Pałacem. PIS przestanie być „główce” do czegokolwiek potrzebne. Nawet dla poparcia wyborców nie będzie już musiał się zabijać. Trzecia kadencja grozić mu nie będzie. Nie będzie potrzebować pieniędzy ani struktur terenowych partii, bo i bez nich ma zapewnione 5 lat prezydentury. Zacznie się zapewne coś, co już przerabialiśmy w czasach rządów SLD i prezydentury Kwaśniewskiego – czas „szorstkiej przyjaźni”. Teraz to „główka” będzie mógł stawiać warunki PIS-owi. Jeśli ma jakieś plany polityczne na czasy po zakończeniu drugiej kadencji, może spokojnie wzmacniać swoje zaplecze kosztem właśnie PIS-u. Pisałem o tym zresztą wczoraj. Nie sadzę, aby za 5 lat, czyli po opuszczeniu Pałacu, miał zamiar zakończyć swoją karierę polityczną. A jeśli zamierza ją kontynuować, to będzie musiał wziąć się ostro do roboty już wkrótce.

Dziś dla nowej partii prawicowej nie ma praktycznie miejsca na naszej scenie politycznej. Ale dziś żyje jeszcze Kaczyński, PIS jest dość mocny, a „główka” we wszystkim jest zdany na łaskę Nowogrodzkiej. Gdyby jednak „główka” uwolnił się ze smyczy, a partia, wskutek zmian po odejściu Kaczyńskiego, zaczęła tracić na znaczeniu, jej zniechęceni działacze i członkowie w naturalny sposób stali by się łatwi do „zagospodarowania” przez potencjalną nową partię, powstałą pod auspicjami „główki”. Gdyby miał on więc ambicje kontynuować karierę polityczną także po zakończeniu prezydentury, niewykluczone byłyby powtarzające się konflikty z jego dawnym zapleczem politycznym. Lub targi w rodzaju „nie zawetuję waszej ustawy, ale…”. Weta PIS-owskich ustaw, szczególnie tych bardzo kontrowersyjnych, nie byłyby już czymś tak niecodziennym, jak obecnie. Bo „główka” jako protektor swojej partii byłby zmuszony robić to, czego nie musiałby robić jako „bezpieczna” głowa państwa. Dbać o wzrost poparcia dla swojego grupowania. Tyle, że mógłby, PIS-owskim zwyczajem, nie oglądać się przy wetowaniu ustaw na dobro państwa i całego narodu. A tylko wybranych grup społecznych…

WARIANT 2. Pierwszy rok – jw. Pewnego pięknego dnia PIS traci jednak większość w Sejmie. Przez kilka-kilkanaście miesięcy próbują sprawować rządy mniejszościowe, ale w końcu uznają za korzystniejsze dla siebie oddanie władzy i rozpisują nowe wybory. Przegrywają je i opozycja tworzy rząd koalicyjny.

Jeśli ktoś myśli, że rozpocznie to mozolną, ale systematyczną odbudowę zgliszcz, jakie pozostawił po sobie PIS, to jest w błędzie. Bo koszmar będzie trwać nadal. Właśnie dzięki „główce”. Ustrój i normalne, demokratyczne funkcjonowanie państwa, przywrócenie rządów opartych na prawie (także unijnym) i zdrowym rozsądku, będą wymagały natychmiastowych i gruntownych (czytaj – radykalnych) regulacji ustawowych oraz właśnie prawnych. Tyle, że każdą przyjętą przez nowy Sejm ustawę, mającą na celu naprawę lub normalizację sytuacji w państwie, będzie musiał podpisać „główka”… Który nie będzie mieć żadnego interesu w tym, aby współpracować z nowym rządem! Przeciwnie, będzie mu zależało na tym, by ten rząd miał jak najwięcej problemów i by rządził jak najkrócej. Będący w opozycji PIS będzie tylko czekać i zbierać siły do odzyskania władzy.

Zdecydowanej większości ustaw, jakie PIS przyjęło w ciągu ostatnich 4 lat, rujnujących nasz porządek prawny i bolszewizujących struktury państwa, nie da się, ot tak, po prostu anulować. Będzie to można zrobić tylko na drodze parlamentarnej. Czyli nowymi ustawami „wyrzucić do kosza” obowiązujące teraz PIS-owskie ustawy. A wejście w życie tych nowych ustaw będzie uzależnione od dobrej woli „główki”, na którą nie ma co liczyć. Tym bardziej, wszystkie te iście bolszewickie ustawy autorstwa dwóch rządów PIS-u, to właśnie on podpisywał! Więc podpisując te nowe regulacje, anulujące fatalne ustawy PIS-owskie, sam przyzna się do tego, że miał swój wielki udział w zniszczeniu państwa…

A nie można również zapominać, że w rękach PIS-u nadal będzie Trybunał Konstytucyjny… Blond wywłoka przestanie być jego Prezesem, bo przy jej wyborze 3-krotnie złamano Konstytucję. Ale nikt nie pozbawi jej prawa zasiadania w TK. Pawłowicz i Piotrowicza również nie! Będzie można tylko wywlec z TK na powrozach 3 „dublerów” (m.in. Muszyńskiego). Chyba, że… Chyba, że nowy rząd wymyśli sposób, aby anulować, jako niezgodne z Konstytucją, już pierwsze PIS-owskie ustawy zmieniające ustrój naszego państwa. Choćby te z grudnia 2015 r., dotyczące TK. Problem w tym, że o niezgodności jakiejś ustawy z Konstytucją decyduje… TK! To tylko w czasach „rządów” PIS-u decydowała o tym Szydłowa, klempa-krempa lub dr Jaki…

Skutki apokalipsy, jaką były i są nadal rządy PIS-u, odczuwać będziemy przez dziesięciolecia. Pod wieloma względami te skutki będą bardziej dramatyczne i długotrwałe, niż te powstałe przez 45 lat komuny. Komuna bowiem nie niszczyła struktur państwa i fundamentów prawa. Ona „tylko” te struktury zawłaszczyła, a prawo przystosowała do własnych potrzeb. A PIS je zniszczyło, choćby cały autorytet i znaczenie TK. A najgorsze jest to, że nie da się ich naprawić, mając nadal przeciwko sobie jedne z najważniejszych organów w tym państwie. Każda ustawa, mająca uzdrowić państwo i naprawić szkody, będzie jak piłeczka pingpongowa. Raz na stronie stołu „główki”, a raz na stronie TK, opanowanego przez PIS-dzielców.

Gdy PIS będzie mieć pewność, że po przyspieszonych wyborach straci władzę, niemal na pewno staną na głowach, aby się jakoś zabezpieczyć na przyszłość. Zrobili to nawet przed jesiennymi wyborami, choć było oczywiste, że je wygrają. Więc i teraz spróbują np. bardzo utrudnić ściganie ich przestępstw oraz pociągnięcie do odpowiedzialności. Np. wprowadzą do kk zapis, że w stanie „wyższej konieczności” dopuszczalne jest łamanie konstytucji i prawa. Nie mówcie mi, że to niemożliwe. Bo w ciągu 4 lat PIS dokonało już ze 100 takich posunięć, które kiedyś wydawały nam się niemożliwe. „Główka” oczywiście przyklepie takie „zabezpieczenia”. Ale już ich usunięcia w przyszłości nie będzie chciał przyklepać.

Nie wyczerpałem tematu nawet w połowie…

Dziękuję za uwagę.
I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da…

zdjęcie z posta OLGA i JA

Olga i Ja.

 

Powiązane tematycznie

Kaszubskie losy cz. II

Józef Franciszek Wójcik

Testy na koronawirusa. Co sprawia, że nie można wykonywać ich więcej?

dr. Zdrówko

Pogoria wraca do domu

Redakcja Morska

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie