Redakcja poleca Warto wiedzieć

Big data, big problem

Facebook wie o Tobie więcej niż matka…

Twoje życie jest obserwowane na dziesiątki sposobów, a zebrane w ten sposób informacje są wykorzystywane w niekontrolowany sposób. Nic z tym nie zrobisz. Internet powie Ci, co kupić i wybierze za Ciebie prezydenta. Witamy w przyszłości.

Rysy na szkle

Nikt nie wie, jak mocno jesteśmy kontrolowani, ale powszechna inwigilacja przestała być jedną z teorii spiskowych. Nadal opieramy się jednak na kilku głośnych przypadkach, które trafiają do mediów głównie za sprawą „skruszonych” pracowników – czasem amerykańskiego wywiadu, a czasem prywatnej firmy zajmującej się zbieraniem danych. Skala zjawiska może być dużo większa, ale obecna sytuacja przypomina patrzenie na świat przez różowe okulary, na których pojawiło się kilka rys. Czujemy lekki dyskomfort i zaczynamy zdawać sobie sprawę, że mamy przed oczami coś, co zniekształca cały obraz świata, ale dalej nie potrafimy wskazać tego palcem… Najpierw pojawił się Julian Assange i zbieranie gigantycznej ilości danych w celach „antyterrorystycznych” przestało być plotką. Teraz dowiadujemy się coraz więcej o prywatnym sektorze big data, czyli firmach zajmujących się zdobywaniem, obróbką i sprzedażą naszych sekretów… a może przestaliśmy już mieć tajemnice?

 

Podziel się

Praktycznie każdy funkcjonuje dziś w mediach społecznościowych. Te zaś opierają się na wprowadzaniu w obieg prywatnych informacji. Zaczyna się niewinnie – FB pyta nas o skończone szkoły, obecną pracę i stan cywilny. Niektóre kwestie możemy przemilczeć, w innych podkolorować. Potem dzielimy się (w domyśle ze znajomymi, w praktyce często z całym światem) zdjęciami z wakacji, ulubioną muzyką, lajkiem pod newsem o faceliftingu ulubionego modelu samochodu… Wkrótce Internet staje się kopalnią wiedzy na nasz temat. Co gorsze, możemy zaplątać się w sieci nawet bez własnej zgody. Zdjęcia z niemal każdej imprezy – niezależnie od tego, czy to studniówka, czy zjazd absolwentów z rocznika ’66 – błyskawicznie trafiają na najróżniejsze portale. Podobnie jak statusy związków, wspomnienia z dzieciństwa, tagi pod plakatem koncertu Krzysztofa Krawczyka…

Aplikacja prosi o dostęp do Twojego pamiętnika

Żniwiarze danych współpracują też z aplikacjami na telefony. Instalując programik do przerabiania zdjęć kotów możesz nieopatrznie zgodzić się na śledzenie Twojej lokalizacji i skanowanie listy kontaktów. Dane tysięcy osób są następnie dzielone na grupy i badane tak długo, aż ujawnią się wzorce, które można spieniężyć. Dziś skończy się na tym, że podczas przeglądania Internetu zobaczysz reklamę nowej pizzerii, bo algorytm uznał, że osoby mające zainteresowania podobne do Twoich lubią wyskoczyć na pizzę. Jutro (tak naprawdę to już się dzieje) trafisz na specjalnie spreparowaną stronę portalu, który zagra na Twoich najgłębszych lękach i pragnieniach, wyświetlając odpowiednio dobrane informacje – a na koniec podrzuci Ci wyborczy klip kandydata, który ma w programie wszystko to, czego oczekujesz. Połowa tych wiadomości okaże się fake newsami, a „program” będzie stekiem kłamstw napisanych przez dział PR, ale o tym dowiesz się już po wyborach. Albo po udanym referendum w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej…

 

Jesteś towarem

W ramach kampanii prezydenckiej w USA przejęto informacje dotyczące 50 milionów użytkowników Facebooka. Wystarczyła do tego odpowiednio spreparowana ankieta – jeden z tych testów psychologicznych, które obiecują, że „dowiesz się, którym superbohaterem jesteś”. Nie tylko poznawała ona światopogląd biorących się za nią użytkowników, ale „przy okazji” sprzedawała również ich znajomych.

Facebook oferuje reklamodawcą płatny dostęp do niemal stu kategorii informacji. Gigantyczny portal, na którym zarejestrowane są miliardy osób, chętnie sprzeda Twoją zdolność kredytową, poglądy polityczne, plan mieszkania i skłonność do nadużywania alkoholu. Obecne algorytmy pozwalają określić, czy Twój związek niedługo się rozpadnie. Te, nad którymi dopiero się pracuje, być może sprawią, że ubezpieczyciel wypowie Ci umowę, bo dostanie donos, że niedługo zdiagnozują u Ciebie nowotwór…

Przesłuchanie

Kontrowersje wokół działań Cambridge Analytica doprowadziły do przesłuchania Marka Zuckerberga przed amerykańskim Senatem. CEO Facebooka bardzo ostrożnie odpowiadał na pytania, stawiając się w roli wizjonera i idealisty, który nie był przygotowany na gigantyczny sukces swojego pomysłu i nie do końca zdaje sobie sprawę z ogromu zdobytej przez siebie władzy (a przy okazji odpowiedzialności). Jest niemal pewne, że prawo będzie musiało teraz nadgonić rzeczywistość. FB przeszedł długą drogę: od strony służącej do kolekcjonowania znajomych do największego koncernu medialnego mogącego jednym ruchem likwidować wirtualne organizacje zrzeszające setki tysięcy osób i decydować, czy dana treść trafi do milionów odbiorców, czy zniknie z Sieci.

Czubek góry lodowej

Afera związana z FB to dopiero początek. Już pojawiają się głosy, że znacznie potężniejszym Wielkim Bratem jest dobrotliwy wujek Google oglądający nasze maile i pieczołowicie notujący skąd i o której godzinie zadajemy najpopularniejszej wyszukiwarce wstydliwe pytania. Przypomnij sobie, o co pytasz Google i zastanów się, czy jest na świecie osoba, która zna więcej Twoich sekretów…

Wiemy, że firmy wykorzystują big data do tworzenia lepszych reklam i ogromnych baz potencjalnych klientów. Zaczynamy rozumieć, jak można w ten sposób manipulować wyborcami, wywoływać społeczne niepokoje i rozsiewać fałszywe informacje. Czego dowiemy się w następnej kolejności? Internet dawno przestał być demokratycznym oceanem usianym prywatnymi wysepkami mniej lub bardziej użytecznych blogów. Karty rozdają korporacje, a gdzieś z tyłu czają się mniej lub bardziej liberalne rządy i służby specjalne. Za chwilę przez sieć przetoczy się akcja #DeleteFacebook, z której nic nie wyniknie. Jeśli nie wpadniemy na to, w jaki sposób realnie ograniczyć władzę nad informacją, któregoś dnia obudzimy się w szklanej celi. Chyba, że zostaliśmy w niej zamknięci już lata temu…

eMU
Modny Magazyn

Powiązane tematycznie

Psycholog: pomaganie innym może działać jak prozac

dr. Zdrówko

Prawo.pl: do przyszłego roku aż 44 proc. pielęgniarek w Polsce nabędzie uprawnienia emerytalne

dr. Zdrówko

Maluch z logo mercedesa?

Redakcja

Dodaj komentarz

avatar
400
  Subscribe  
Powiadom o

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania serwisu, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na portalu i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Akceptuję Wyjaśnienie